udane negocjacje

koan

Udane negocjacje – koan

Pralinka, pomocnik wiedźmy albo ktoś w rodzaju ochroniarza stał nieco z boku odruchowo zasłaniając zraniony bok. Szwacz Męczywoda, pozszywany i zabandażowany, drugi z pomocników wiedźmy podał czarownikowi kartkę.

B’Ozon odczytał na głos: Ile chcesz za zaklęcie młodości?

– Czyli negocjacje? – Zaśmiał się. – Sama szanowana Klotylda nie mogła się pofatygować, tylko wysyła was, głupki?

Młodszy, Pralinka przestąpił z nogi na nogę, przesunął ramię do przodu, tak żeby widoczny był tatuaż na jego bicepsie – czaszka z napisem: zemsta otoczony chińskim literami oznaczającym w wolnym przekładzie: zupa pomidorowa słodko-kwaśna. Szwacz, niby mądrzejszy i starszy od Pralinki, mruknął jakąś obelgę pod nosem kończącą się na …ynu i ostentacyjnie odbezpieczył pistolet. W zasadzie usiłował to zrobić, gdyż zabandażowana, zbolała ręka uniemożliwiała mu sprawne ruchy. Zza jego pleców, z cienia wychyliła się wiedźma. Próbowała pomóc z pistoletem, ale w efekcie tej dziwnej szamotaniny zwolnili blokadę magazynka, który wyleciał na podłogę. B’Ozon szybkim ruchem wyrwał pistolet, przeładował i kulę znajdującą się w lufie wystrzelił w sufit, po czym pistolet rzucił na stół.

– Potrzebuję tego, bardzo pilnie. – Klotylda zmięła kartkę cedząc przez zęby każde słowo. – Zapłacę, ile zażądasz.

– A co to ja jestem hurtownia botoksu albo chirurg plastyczny? – Odpowiedział B’Ozon Niepogodny. – Teraz, nagle chcesz płacić, dlaczego ci na tym tak bardzo zależy?

– Pewien młody polityk, młody jak młody, ale jeden z tych wilczków beta, co to chcą wygryźć satrapę alfa, ma na mnie haki, różne świństwa i takie tam. Szykuje się do przejęcia władzy i chce być młody. To niby tajemnica, ale na tyle jest o nim głośno, że taka to tajemnica, że wszyscy wiedzą kto szczerzy kły. Co innego z zaklęciem młodości, to jest tajemnica na sto procent.

– To trzeba było tak od razu a nie jak poprzednio z nożami, siłą. Z chęcią dam. – Ucieszył się B’Ozon. I jeszcze wyszukam torebeczkę z kokardą w śmieszne kotki.

– Nagle jesteś taki chętny? – Najwyraźniej wszyscy byli zdziwieni sytuacją, gdyż również wiedźma zdziwiła się a w ślad za nią Pralinka i Szwacz powtarzając coś w rodzaju: To, dlaczego nas pociąłeś? Obaj mówili miejską gwarą – skrzyżowaniem żargonu, anglojęzycznych naleciałości, zapożyczeń z gier wideo i zwykłego bełkotu. Dlatego zrozumieć ich było trudno. Często nie rozumieli siebie nawzajem i siebie samych rzecz jasna. Obaj mieli w zwyczaju wypowiadać własne myśli na głos. Inaczej nie wiedzieli nie tylko, że myślą, ale nawet co myślą.

– No cóż, zaklęcie jest aktywne około roku, ale wietrzeje jak środek na komary. – Stwierdził B’Ozon Niepogodny Mistrz Przywołań, czyli pospolicie czarownik. – U osób młodych duchem, optymistycznych trzyma długo a nawet przedłuża życie, lecz u rywalizujących autokratów szybko działa i szybko wypala. Każda kolejna dawka przyspiesza proces. Na początku kop a potem flak. Jeśli chodzi o tego wilczka…jeśli to jest ten, którego się domyślam, to proszę bardzo. Od razu dam ci trzy porcje zaklęcia. Zasłużył sobie.


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.