uwolnienie

koan

Uwolnienie – koan

– Żeby doznać uwolnienia trzeba być najpierw zniewolonym.

– Otóż to! – Przytaknął Merkuriusz Fabian Yodynak, nadworny medyk cara Piskorza II Złowieszczego.

– Czy jestem zniewolony? – Pułkownik Łysko, dowódca trzeciego pułku kawalerii lekkiej, zaniepokoił się entuzjazmem medyka, do którego został zaproszony dzięki zasługom dla cesarskiej konnicy.

Większość koni, zastąpił tańszymi mułami a muły i osły, zazwyczaj ciągnące wozy z taborami aprowizacji, zastąpił dziećmi małorolnych chłopów, które prawie nic nie kosztowały. Cesarska kasa od pewnego czasu świeciła pustkami (kilku ministrów zdefraudowało pokaźne sumy znikając wraz z nimi za granicą) dlatego każdy grosz oszczędności liczył się w dwójnasób.

Nic to, że kawaleria nieco spowolniała wyposażona w muły. Czas był pokojowy, czyli międzywojenny, typowy dla krachów gospodarczych, recesji i defraudacji. Typowy dla schyłkowych lat despotycznych rządów. Potem zazwyczaj następowała entuzjastyczna rewolucja lub wojna i…było jeszcze gorzej.  

Gabinet medyka był obszerny, iście królewski, wyposażony w rozliczne dziwne instrumenty i urządzenia. Nie brakowało tu również dębowych szaf i ciężki stołów, metalowych naczyń, alembików i kryształowych luster. Gabinet geniusza lub hochsztaplera.

– Dawniej kupowano niewolnice i niewolników na targach. – Rzekł Yodynak. – Niewolnictwo było podstawą gospodarki. Dziecko urodzone lub poczęte przez niewolnika też było niewolnikiem. Jeśli właściciel niewolnika, jego pan, był łaskawy, miał przypływ dobrego humoru lub wspaniałomyślności, lub, co częstsze, po prostu nie chciał utrzymywać na stare lata niewolnika darmozjada. Jeśli brzydził się takiego dobić, mógł (w niektórych krajach) wystawić akt wyzwolenia. Wtedy niewolnik stawał się człowiekiem wolnym. Ale czy jego los stawał się lepszy? Niezbyt często. Co może począć na wolnym rynku pracy były niewolnik, który spędził w przysłowiowych kajdanach, większość życia? Niewiele.

– Czcigodny Merkuriuszu Fabianie Yodynaku, z całym szacunkiem, ale jaki to ma związek z moją sytuacją? Jestem wyższym oficerem cesarskiej armii Jego Wysokości Piskorza II Złowieszczego. Przyszedłem tu leczyć zgagę u samego nadwornego medyka Jego Wysokości, za zasługi dla cesarskiej kawalerii.

– Zgaga to złe trawienie. Złe trawienie to niemożność spożytkowania i uwolnienia tego co połykasz. – Odparł medyk. – Owszem jesteś niewolnikiem pułkowniku. Co prawda nie dostrzegasz tego, że system, w którym działasz jest neoniewolniczy ale to nie zmienia faktu, że wszyscy na dworze Jego Wysokości, wszyscy w służbie Miłościwie Nam Panującego Cara, jesteśmy niewolnikami. Nawet, gdyby Jego Łaskawość, któregoś dnia zwrócił nam wolność, co byśmy poczęli niebożątka? Musisz tedy mieć zgagę, pułkowniku Łysko, nie wszystko co łykasz, przetrawisz. Możesz jeno kwas troszkę neutralizować. Łykaj kredę.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.