Wielka Sobota

Wielka Sobota – koan

– Dziś jest sobota matko – Paquita lukrowała świąteczny sernik – opowiedz mi o sobocie.

Lukrecja otarło czoło rękawem, otrzepała dłonie z mąki i rzekła:

– W sobotę, w Wielką Sobotę zapada ciemność i pojawia się strach. Głęboka trwoga. Bóg umarł. Ludzie lubią wiedzieć, że kolejny dzień będzie przewidywalny, rutynowy, taki jak co dzień. Wtedy czują się bezpiecznie. Tymczasem w Wielką Sobotę pojawia się wielka samotność i okropna trwoga. Bóg umarł. Mistrz został zgnieciony przez władzę religijną i polityczną. Był sam. Opuszczony przez wszystkich. Wokół niego sami zdrajcy, oportuniści, niewierni przyjaciele, słabeusze. W obliczu przemocy mało kto jest mocny i odważny. Lęk, to przyjaciel szatana. Na pocieszenie tchórzom pozostał gest Weroniki, która katowanemu Jezusowi podała swoją chustę. A potem Józef z Arymatei zatroszczy się o pochówek i grób. Nie był to żaden z najbliższych przyjaciół mistrza. Nawet ten odruch zaledwie, miłosierdzia i człowieczeństwa, pochodził będzie od obcych.

Rzymski okupant i miejscowa hierarchia religijna nie mogły dopuści aby buntownik Jezus bezkarnie chodził po Jerozolimie. Ta historia powtarza się przez setki lat. Pojawia się sprawiedliwy. Działa w małej lub wielkiej skali. Jakiś nauczyciel, jakiś opozycjonista, jakaś dziewczynka, lekarz, ksiądz, pisarz, naukowiec, robotnik pokazuje ludziom inną drogę, obnaża system i w końcu zostaje sam. Czasem tylko ośmieszony, czasem ginie jak Jezus. To ważna historia, córeczko, w Wielką Sobotę nawet niewierzący, nawet ci, którzy wyznają inne wartości, odmienną religię lub nie wierzą w nic, odczuwają pustkę i lęk. Bóg umarł. Nie ma nadziei. Nie ma dobra ani zła. Świat się zatrzymał. Zabili niewinnego i nikt nic nie zrobił. Zabili dobrego i nikt nic nie zrobił.  Zabili sprawiedliwego i wszyscy odwrócili głowę.  

– I co się stanie matko? – Paquita spytała z przejęciem.

– Wyznawcy Jezusa wierzą, że zmartwychwstał. Czyli ożył po śmierci. Są też tacy, którzy twierdzą, że nigdy nie umarł, był przecież bogiem. Wszystkie te opowieści są jak próba uzdrowienia poczucia winy. W gruncie rzeczy historia dobrze się kończy, powiedzą wyznawcy. Wydarzenia z piątku przestają być tak obciążające, tak niesłychanie okropne. Zdrada, tortury, męczeńska śmierć mistrza inaczej wyglądają, gdy mistrz jednak zatryumfował nad najpotężniejszą władczynią, nad samą Śmiercią. Inaczej też mogą się poczuć tchórze, którzy mistrza opuścili. Wiele lat potem pewien człowiek o imieniu Paweł z Tarsu napisze, że gdyby Jezus nie zmartwychwstał, nasza wiara nie miałaby sensu. I miał rację. Trwałaby wieczna Wielka Sobota. Bóg umarł. Nie ma dobra ani zła. Trwoga przepełnia ludzi w ciemności ich serc i w nieustającym poczuciu winy.

– A my, matko Lukrecjo, my w co wierzymy? – Spytała Paquita i po chwili dodała. – Przecież upiekłaś świąteczne ciasto i ugotowałaś jajka, jak wszyscy w okolicy.

– Wierzymy w… – zaczęła Lukrecja i przerwała odwróciwszy głowę. Dopiero po chwili znów się odezwała. – Zważywszy naszą ostrożność wobec ludzi i świadomość ich wad a także to, że naszą misją jest pomaganie ludziom, ty mi odpowiedz Paquito, w co wierzymy? 


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.