Wykopalisko – koan

Gdy zapadła się ziemia w wykopie, w głębi ukazała się pieczara. Nie była zwykłą dziurą w ziemi, lecz ogromną niszą, grotą wielkości podziemnej katedry. Już choćby pobieżna lustracja, zejście kilku wytrawnych speleologów i grotołazów, dało informacje szokujące. Wewnątrz znajdowała się przestrzeń wielkości nie katedry, lecz miasta.

Co więcej pierwsze kroki we wnętrzu pieczary pozwoliły na wykonanie nie mniej szokujących zdjęć, które potem skrzętnie analizowano. Pod ziemią znajdowała się metropolia z niezliczonymi mostami, budynkami, korytarzami, wielopoziomowymi wiaduktami. Czy została zasypana? Czy wydrążono ją pod ziemią? Do jakiej cywilizacji należała? Kto ją zbudował? Z jakiego powodu nie była widoczna dla sond, satelitów i geosonarów? Dlaczego nie odkryto jej wcześniej, przecież budowano na powierzchni od dawna?

Zadawano rozliczne pytania. Zebrał się zespół naukowców. Postępowano nad wyraz ostrożnie, gdyż zwieńczenie groty było bardzo niestabilne od czasu przebicia jej skorupy. Ostrożne badania dawały jednak coraz bardzie rewelacyjne informacje, coraz bardziej fascynujące fakty.

W znalezisku liczącym co najmniej dziesiątki tysięcy lat (według pierwszych pobieżnych ustaleń) znajdowano części pojazdów spalinowych, zaprawy murarskie przypominające beton, tory kolejowe i co najciekawsze nieznane stopy metali. Jednych badaczy fascynowały rzeźby i reliefy na ścianach, innych techniczne artefakty o nieznanym przeznaczeniu. Postanowiono rozpocząć usystematyzowane badania przy pomocy dronów.

I wtedy, był to chyba poniedziałek po weekendzie, gdy rano, przy wykopalisku pojawił się pierwszy z archeologów przy prowizorycznym ogrodzeniu, w małej budce zastał ciecia, ochroniarza, stróża.

­– Zakaz wstępu – powiedział spokojnie acz stanowczo wąsaty funkcjonariusz.

Na pytania:

– Ja kto: zakaz? Czyj zakaz? Kto wydał zakaz? Na jakiej podstawie zakaz?

Funkcjonariusz w bistorowym mundurku odpowiedział:

– Tu jest numer telefonu, proszę dzwonić i…się dowiadywać.

Dzwoniono. Informacje były sprzeczne i niejednoznaczne. Raz okazywało się, że Centralny Inspektorat Geodezyjny wydał zakaz, drugi raz, że taki urząd nie istnieje, że jest Główny Urząd Geodezji i Kartografii, ale takiej decyzji nie wydawał. Potem gruchnęła informacja, że to decyzja Ministerstwa Ochrony Środowiska, Urzędu Górniczego, Inspekcji Budowlanej. Następnie, że inspektor powiatowy nie mógł takiej decyzji wydać, ale wydał ją Wojewódzki Konserwator Zabytków a potem, że Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, Główny Inspektorat Nadzoru Budowlanego, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad a w końcu, że Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny oraz Inspektorat Ochrony Przeciwpożarowej.

Do wieczora okazało się, że instytucji, które mogły znalezisko ogrodzić i zamknąć jest czterdzieści siedem, lecz żadna z nich takiej decyzji nie podjęła, lecz sprawie się przyjrzy i zgłoszenie rozpatrzy. W końcu wskazany przez ciecia numer przestał odpowiadać.

Na pytanie co dalej, strażnik uprzejmie odpowiedział, że widocznie skończyli pracę, on z resztą również za chwilę kończy.

Chwilę później na nocnej zmianie pojawił się nowy strażnik i przekazał zbulwersowanym archeologom karteczkę z tym samym numerem telefonu.

______________________

inne koany

_____________________

zapraszamy na nasze letnie szkolenia i warsztaty

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.