zerwana nić

koan

Zerwana nić – koan

B’Ozon niepogodny zadumał się.

– Mogę tak wymieniać bez końca. Mam już parę lat na karku i współpracowałem z wieloma ludźmi.

Wiesław: – Nigdy ci tego nie zapomnę co dla mnie zrobiłeś. Będę ci wdzięczny do końca życia. Podałeś mi rękę, gdy byłem na zakręcie.

Wiktor: – Nigdy nie zapomnę co dla mnie zrobiłeś. Wszystkiego co umiem w tym zawodzie nauczyłem się od ciebie. Zawsze możesz na mnie liczyć.

Malwina: – Dzięki tobie stanęłam na nogi. Tyle się nauczyłam. Ogromna wdzięczność. Nie jestem w stanie powiedzieć jak wielka.

Rozalia: – Dzięki tobie tyle dostałam. Byłeś jak przyjaciel i jak ojciec zarazem. Zawdzięczam tobie nie tylko nowe kompetencje, ale przede wszystkim poczucie siły. Dzięki. Nigdy o tym nie zapomnę. Nigdy.

Olgierd: – W czasie współpracy z tobą zyskałem pewność siebie i nigdy nie zarobiłem tylu pieniędzy, co dzięki tobie. Szacunek i wdzięczność.

Barbara: – Dozgonna wdzięczność. Naprawdę, nie żartuję. Tyle się nauczyłam, tyle dostałam przestrzeni, tyle możliwości rozwoju, że trudno o drugie takie miejsce. Byłeś najlepszym szefem i współpracownikiem. Dzięki.

Zofia: – Gdyby nie ty, nie ruszyłam bym z miejsca a wszystko co dziś robię to twoja zasługa, bo dałeś mi miejsce do rozwoju, możliwość wykazania się i przede wszystkim szansę w takim momencie życia, gdy bardzo tej szansy potrzebowałam.

Ludzie, Kobiety, Mówienie, Śmiać Się, Szczęśliwy

– Pięknie, piękna karta. – Powiedział Broma Triste. – W zasadzie ja też się powinienem dołączyć do tych dziękczynnych peanów.

– A niech cię ręka boska broni! – B’Ozon uniósł głos. – Co prawda w niektórych przypadkach mam to nawet na piśmie – zaśmiał się – ale to słowa bez pokrycia. Fałszywe deklaracje i frazesy. Euforia chwili.

– Frazesy? – Zdziwił się Broma.

Ludzie, Grupa, Przyjaciele, Pięść Guz, Styl Życia

– Mógłbym tę listę wydłużać jak litanię: Natalia, Maria, Felicja, Renata, Jola, Seweryn, Dariusz, Sylwester, Ralf, Mariusz, Krzysztof i tamci, wymienieni wcześniej: Wiesław, Wiktor, Malwina, Rozalia, Olgierd, Barbara, Zofia. I jeszcze kilka, może kilkanaście osób, gdybym wytężył pamięć. Wszyscy bez wyjątku nie tylko o mnie zapomnieli, ale również nie omieszkali mnie oszkalować, opluć, zdezawuować, gdzie tylko mogli a sporo z nich po prostu okradło mnie na odchodnym. Czasem się zastanawiam czy to nie moja wina? ­– B’Ozon potarł koniec nosa.

Człowiek, Twarz, Wyraz Twarzy, Ciało, Nagi, Ludzi

– Twoja wina? Raczej natura ludzka! – Tym razem Broma Triste uniósł głos. – Trzeba zabić mistrza, żeby zająć jego symboliczne albo realne miejsce. Trzeba zabić mistrza, żeby uwierzyć, że nie świeci się jedynie odbitym blaskiem. Ponadto ludzie nie lubią czuć się wdzięczni ani zależni nawet od swoich nauczycieli, bo przecież wtedy są drudzy a chcieliby być pierwsi więc ego pcha ich na przód za wszelką cenę. Mieć mistrza to znaczy przyznać się, że było się dzieckiem albo że potrzebowało się wsparcia.

– Czyli jednak moja wina. – B’Ozon uśmiechnął się smutno.

Dziewczyna, Ojciec, Portret, Oczy, Ludzie, Dziecko

– Nie rozumiem, dlaczego twoja?

– Dlatego, że pomiędzy ofiarą i sprawcą utkana jest nić, którą tkają oboje. Jedyne, niewinne ofiary to dzieci i zwierzęta, gdyż ona tkają tę nić nieświadome lub co gorsza w dobrej wierze, ufnie i bezwarunkowo. Inni, jeśli tak postępują i nawet jeśli robią to nieświadomie – są winni. I tak przecież nic nie zwolni ich z odpowiedzialności. – Rzekł B’Ozon mistrz przywołań.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.