Zimowy sztorm

koan

Zimowy sztorm – koan

Soledad Paloma de Ortega miała sen a we śnie przyśnił jej się dziwny dialog. Taki oto:

Łóżko, Osoby, Spanie, Kobieta, Odpoczynku

– Zdarza się, że się pojawiam, jak ty Broma. Jestem, jestem a potem znikam. Rzecz jasna któregoś dnia znikniemy na zawsze. Niekoniecznie będzie to zniknięcie śmiertelne, jednakże dla tych, dla których znikniemy – ostateczne, więc i tak jak śmierć – definitywne. Jesteśmy magiczni, Broma, mistyczni, czarodziejscy, Broma. Wnosimy w życie ludzkie refleksję, czasem przerażenie tą refleksją, czasem jest to dar tak wielki, że obdarowani nie są go w stanie udźwignąć i roztrzaskują go szpadlem albo zrzucają ze skały. Bo na co komu, Broma, wiedzieć, że dusza woła go w inną stronę niż ta, w którą idzie? Na co komu wiedzieć, że popełnia błąd wiążąc się z kimś, z kim nie powinien być, lub będąc z kimś, kto go zrani?

Duch, Halloween, Kobieta, Kobiet, Piękno, Młody, Wzór

­­ – No, cóż – przytaknął Broma Triste – są i tacy, którzy uważają, że stracili, żeśmy ich ograbili ze świętego spokoju, z dawnych relacji, z dobrze ugruntowanych iluzji na temat siebie albo ukochanego idola, powiedzmy jakiegoś polityka, eksperta, księdza albo cudotwórcy, a co najgorsze męża lub żony. Jakże to, on był oszustem? Niemożliwe. Jak możesz szkalować mego ukochanego, mego guru, mego idola? – mówią.

– Przychodzimy z nagła. Wnikamy w ich życie. Owszem zaprosili nas, Broma, lecz sami często nie wiedzą, że ich sny, prośby, modlitwy wzywały właśnie nas, istoty mistyczne, magiczne, dla nich niepojęte. Wnosimy w ich życie śmiech, czasem zmianę tak radykalną, że sami nie mogą w nią uwierzyć szczypiąc się przed lustrem przez wiele dni potem. Wielu uszczęśliwiamy. Wiele osób odkrywa, że potrafi śmiać się na głos.

Komponowanie, Małpa, Kobieta, Śmiać Się, Sepia, Brązowy

– Lecz są i tacy, którzy uciekają przed nami, gdzie pieprz rośnie. Boją się tego, czego mogliby się dowiedzieć, przede wszystkim o sobie i o swoim życiu. Boją się zmiany, bo przecież zmiana pozbawi ich iluzji bezpieczeństwa. Znikamy. Odchodzimy z ich życia jak zimowe mgły, jak zamiecie śnieżne, po których rankiem nie ma śladu.

Zimowy, Renifer, Chłopiec, Fairytale, Małe Dziecko

– I dobrze. Tak też jest dobrze. Zmiana to tylko słowo. Dlaczegóż ludzie mieliby się zmieniać nie rozumiejąc jaki pożytek wyniknie dla nich ze zmiany? – B’Ozon uniósł ramiona a potem rozłożył ręce. – Osoba mistyczna, czarodziej, mag – jest jak wiatr. Tchnie, którędy chce, wieje jak mu się podoba, przewiewa i rozwiewa, otwiera okna i trzaska okiennicami, wślizguje się pomiędzy drzwiami i futryną. Pędzi przed sobą śnieg i chłoszcze strugami deszczu. Napędza żagle i zrywa dachy. Dlatego ludzie chronią się przed wiatrem, Broma, choć potrzebują wiatru by napiął ich żagle, ale przecież by żeglować trzeba znać się na marynarskim rzemiośle. Trzeba umieć gadać z wiatrem. Bez tego szkwał i sztorm bywają śmiertelnie groźne, zwłaszcza zimą, dlatego ludzie nas się boją, drogi Broma. To nieuniknione. Nie wszyscy mogą żeglować.   


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.