Zuzanna i biedne umysły

koan

ZUZANNA I BIEDNE UMYSŁY – KOAN

A u nas cisza, jak zwykle cisza. Żadna tam cisza przed burzą. Cisza potulna i nieufna zarazem, cisza ksobna i wsobna. Wessana w zgryzotę i depresyjne smutki topione i moczone w litrach alkoholu, teraz pitym w trzech kątach. Pomiędzy poduszką, kanapą i telewizorem, który buczy swoje monotonnymi wybuchami z jakichś gier, fikcyjnych bitew i wojen. Trajkotem złych wiadomości.

Ulica, Wąska, Powiat, Urządzenie Peryferyjne,, Biedny

Ludzie u nas pozamykani i nieufni jak zawsze. Pozmykani w sobie, w domach, w ciasnych pokojach. Pozatrzaskiwali też umysły, oczy i serca. Ludzie nieufni. Bo też z jakiego powodu i komu mieliby ufać? Na zaufanie trzeba sobie zapracować – pomyślała Zuzanna. – Tym co się mają za lepszych, mądrzejszych, ważniejszych nie ufają z definicji. Swoim też nie można ufać, bo swoi pierwsi cię zdradzą i doniosą na policję, do urzędu skarbowego i bóg wie, gdzie jeszcze.

Ponadto ludzie u nas wyszukanego języka nie lubią. Słowa mają być proste i proste mają być sprawy. Cukier do kawy, beton na podmurówkę, drzewo wycięte, gdy zasłania dach albo sypie za dużo liści. Kiełbasa ma być swojska, mowa krótka, przekleństwo mocne i częste na znak siły. Fryzura wystrzyżona. Śmieci do wora i najlepiej do rowu albo do lasu, bo to kłopot zamawiać kontener i płacić. Ciągle tylko płacić – mówią ludzie. A z czego brać, mówią. I mają rację. Z czego brać? Czym płacić?

Bieda to okrutna nauczycielka. Bieda z umysłem i w umyśle, w sercu i w kieszeni. W myśleniu i w czuciu bieda. Bieda każe być nieufnym, bieda każe robić interesy pod stołem, bieda każe rąbać co popadnie i gdzie popadnie, gdy jest okazja, bieda nakazuje grabić do siebie i zagrabiać, ile się da, gdy nikt nie patrzy, więc pochód biedy, która się dorwała do władzy, mamy przed oczami każdego dnia.

Przypominam sobie – przypomniała sobie Zuzanna – jak dziennikarze, jaśniepaństwo, dziennikarscy celebryci, gdy mówili parę lat temu, że społeczeństwo nasze takie dojrzałe jest, takich wyborów mądrych dokonuje, takie świadome, tak się oszukać ani zwieść na manowce nie pozwoli – mówili podlizując się społeczeństwu. A przecież społeczeństwo, które ma głos i kartkę wyborczą nie słucha jaśniepaństwa dziennikarzy, gdyż we krwi ma pańszczyźniany los z dziada pradziada wbity do głowy i winę na karku, i ciężar grzechów wszelakich, i uległość zmieszaną z pogardą.

Bloki, Zabudowania, Obszar, Biedna, Bieda, W Getcie

Zatem panuje cisza potulności naszej. Grobowa cisza. Cisza smutku w nas i podporządkowania każdemu jaśniepaństwu, które akurat nahajkę trzyma w ręku, knut i kluczyk do dybów, i kropidło, i cenę w gorzelni dyktuje.

Bieda każe nam się z jednej stronny wystawiać, puszyć się, zastawiać, błyszczeć, świecić sąsiadom przed oczami nowym samochodem, zegarkiem, psem rasowym, butami z butiku co kosztują pensję, ale bieda okrutna jest, bo zamula duszę, zanieczyszcza umysł, zatyka tętnice, rozsadza żyły, psuje wątrobę, tępi wzrok, spłyca myśli i do cna wypala uczucia. Bieda to wampir, wiecznie nienasycony i podstępny.

Czy ja jestem biedna? – Zastanowiła się Zuzanna. – Nie, nie jestem. Biedaczki nie stać na zmianę, na rozmyślania, na refleksję, na wyłączenie telewizora, na czytanie książek, na rozmowy z dziećmi, na bronienie swoich granic otwarcie, na godziny spokoju w ciszy, na niepalnie i nie picie.

Nie, nie jestem biedna. Jestem bogata. Jestem silna – pomyślała Zuzanna – choć lubię budyń i nie muszę jeść crème brûlée na konfiturze figowej z wiśniami japońskim w lekkim syropie armaniakowym – żeby poczuć się bogatą.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.