Zuzanna i dziwna obcość

koan

Zuzanna i dziwna obcość – koan

Od dawna podejrzewałam, że nie jestem stąd. – Zastanowiła się Zuzanna. – Fakt, do wielkiego miasta sprowadziłam się z tak zwanej prowincji w ślad za mężem, Zygmuntem, który tutaj dostał tak zwaną „dobrą pracę”. Moja prowincja wcale nie była taka prowincjonalna, ot przeciętne, średnie miasto ze swoimi placami, parkami, fabrykami, zabytkami, szkołami, szpitalami i nawet kilkoma uczelniami, bo przecież kiedyś było wojewódzkie.

Śnieg, Śnieżyca, Pada Śnieg, Noc, Miasto, Światła

Szwagierka, która swego męża ma za pariasa ze wsi, bo z Zygmuntem wychowywali się w małym miasteczku, tylko okolice teatru uznaje za prawdziwe centrum a reszta to biedota, slumsy i przyłączone Biedaszkowa, Głodowe Wólki i inne, nędzne osiedla oraz dawne, małorolne wioski. – Pomyślała. – Dla niej jesteśmy podwójnie gorsi, bo nie dość, że przyjezdni, to jeszcze nie mieszkamy w centrum, w „mieście” tylko „tam”, na przedmieściu, choć to przedmieście teraz bardziej jest „centrum” niż dawne, podupadłe kamienice.

Kaprys, Krajobraz, Pomnik, Dziecko, Dziewczyna, Statua

Nie jestem stąd, bo mam takie odczucie od dawna, że jestem znikąd a właściwie z jakiejś obcości dziwnej. Czytam książki, niektóre tak zapamiętale, że nie mogę się oderwać od słów i liter. Albo z muzyką mam tak, że potrafię jakiś utwór słuchać dziesięć razy z rzędu tylko dla jednego riffu, dla brzmienia instrumentu albo dla zaśpiewanej frazy. Ale najbardziej mam tę dziwność, gdy idę do lasu albo do parku, najlepiej w jakieś odludne miejsce. Czasem idę z córką. Viola. Viola da gamba – tak ją nazwałam, tak ją nazywam w myślach. Oczywiście dałam jej na imię Viola wbrew Zygmuntowi. On chciał jakoś banalnie, jakoś po polsku, po swojej matce albo po babci. Obraził się za tę Violę.

Skrzypce, Łuk Skrzypce, Instrumentu, Cyfrowe, Muzyka

Ona pewnie po mnie to ma – Zuzanna pomyślała z pewnym zaskoczeniem a po chwili nawet z przerażeniem, że Viola ma tę dziwność odziedziczoną po niej, po swej matce. Viola, mówiła jej o tym, że ma wrażenie, że drzewa do niej migają, błyskają, mrugają jak gwiazdy kolorami, że słyszy i widzi więcej niż inni albo co gorsza – coś czego nie ma, czego inni w ogóle nie widzą.

Kiedyś Viola powiedziała nawet, że widzi srebrną poświatę drzewa i ona, Zuzanna, też ją widziała, lecz sąsiadka i jej dwie córki, z którymi poszły na spacer, nie wiedziały o czym one mówią. Jaka poświata? Jakie srebro? Zaczęły wyśmiewać i przedrzeźniać Violę.

Dziewczyna, Obraz, Skrzypce, Muzyka, Klucz Wiolinowy

Och – pomyślała Zuzanna – jest niestety więcej takich dziwactw, więcej rzeczy, które widzę. Które widzą obie. Przestała nawet Violę zabierać na spacery, chyba ze strachu lecz doszła do wniosku, że to absurd. W końcu jak się widzi mrugające drzewa i słyszy gadające ptaki to przyjemniej widzieć i słyszeć to we dwie, niż samej.  

No i to myślenie. Od dziecka słyszała, że za dużo myśli i coś w tym jest, bo po każdym takim myśleniu zostaje z jakimś „ale”…Viola też dużo myśli. Ojciec ciągle ją strofuje, że się zamyśla. To dziecko ciągle się zawiesza – mówi Zygmunt – tak jak ty. Obie w kółko zamyślone, nieobecne, bujające w obłokach. A tu konkret jest. Trzeba obiad ugotować! Pranie wyprasować!

Ale może to dobrze mówić sobie „ale” i szukać i czekać co się zza tego „ale” wyłoni? – Pomyślała.  


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.