Zuzanna i kastracja

21 spotkań Zuzanny z sobą samą

Zuzanna i kastracja

21 spotkań Zuzanny z sobą samą

No i ma rację ten gość, ten mędrzec, erudyta. Trudna książka a nawet książki i nawet kilku ich jest, tych fascynujących badaczy. Ich sposób myślenia wszystko zmienia. Jestem pod wrażeniem. Przenikliwi goście – pomyślała Zuzanna.

Za dużo czytam, za dużo gadam, za dużo myślę – powiedział do mnie kolega z pracy, niejaki Kacper. Kolejny raz. „Bo sprawy są proste jak…jeba*e.” – Stwierdził z miną znawcy, który wie wszystko na temat spraw i jeba*a.

Odpowiedziałam mu, że to nie tylko tani i dość grubiański sposób na podryw, ale też wierutna bzdura, gdyż ani kopulacja nie jest tak prosta, nawet jeśli tylko o kopulację chodzi i miało to być z jego strony swoiste zaproszenie „koleżanki, która jest na musiku, bo przecież nie ma chłopa” – ani „sprawy” nie są w ten sposób proste jak kopulacja i prokreacja.

A kolega z pracy na to – znowu to samo, że za dużo czytam, za dużo gadam i za dużo myślę i to nie jest dla facetów zbytnio atrakcyjne. O rzesz ty seksistowski, patriarchalny idioto! Atrakcyjne są według ciebie lalunie z doklejonymi rzęsami, z paznokietkami w gwiazdki i czarną szminką na ustach. „Och, przeleć mnie proszę, to takie proste! Jesteś taki męski! Och, zrób mi to, zrób Kacperku.”

Idiota. W końcu się obraził. Obraził się i odszedł z miną kogoś, kto rzucił na odchodnym obelgę, ale nie jest pewien, czy dostatecznie mocno uraził rozmówcę. Więc na wszelki wypadek puściłam tekst, który wobec mężczyzn zawsze, niezawodnie działa jak cios obuchem w łeb, choć łba nie dotyczy.

„Tak mają faceci z małymi penisami – powiedziałam do jego pleców. – Też sporo myślą, ale w kółko o jednym, o swoim maleńkim ptaszku.” Nawet się nie obejrzał a teraz schodzi mi z drogi. Czeka na kolejną windę. Unika mojego wzroku i skręca, gdy idę z naprzeciwka. Może jednak rzeczywiście, instynktownie boi się kastracji?     

Nie opowieść jest ważna, nie trauma czy nawet tragedia, ale jak ją sobie potem opowiadamy albo jak nam ją odpowiedziano. Taki Chomsky pisze, że jesteśmy opowiedziani przez nasze matki i ojców, księży, pastorów i nauczycieli. Dosłownie opowiedzieli nam nas. Jesteśmy opowiedziani. A Hillman z kolei, że odświeżając, odpalając w głowie opowieści o nas samych na nowo je przeżywamy, aktualizujemy o przeżywane w danej chwili emocje. A znowuż Lilienfeld i Lanza piszą, że każde przywołanie wspomnienia nadpisuje nową treść na stary zapis jak w wordowksim dokumencie. Nie ma pierwszego wspomnienia, nie ma bardziej autentycznej i wiarygodnej treści ani pierwszej wersji. Każde przywołanie wspomnienia – zmienia wspomnienie!

No więc pewnie każda kastrująca lub konfrontująca Kacperka z jego męskością kobieta, kastruje go od nowa. Od nowa zawstydza i złości. A on, napotkawszy kolejną, wciąż opowiada ten swój joke niby standuper na środku sceny sprawdzając czy żarcik był dostatecznie mocny i grubiański, ale niestety, ma tylko jeden, ten jeden jedyny w repertuarze. „Za dużo myślisz. Sprawy są proste jak…” Oczywiście siarczyste przekleństwo, wulgaryzm, mają być śmieszną pointą. Kontrapunktem. Ale potem, chwilę później być może z lęku, być może z powodu braku talentu, być może ze złości – nasz macho-standuper nie potrafi powiedzieć drugiego żartu, zripostować. Znów został ośmieszony zamiast wzbudzić śmiech lub ośmieszyć tę laskę, z którą rozmawia, którą chciał zawstydzić. Zawstydzenie jako sposób na podryw. Zawstydzenie jako desperacka próba narzucenia kontroli. Zawstydzający mężczyzna ukrywa swój wstyd i poczucie słabości. „Nie bądź taka mądralińska, ślicznotko, bo zbrzydniesz i nikt cię nie zechce” – tekścik wryty w głowy w facetów od czasów wiktoriańskiej Anglii i rozbiorowej Polski. „O matko! Nikt mnie nie zechce i zostanę starą panną albo co grosza wdową z dwójką dzieci albo nie daj boże rozwódką! O la boga, o ja biedna.”

Nie opowieść jest ważna, nie trauma czy nawet tragedia, ale jak ją sobie potem opowiadamy albo jak nam ją odpowiedziano. Kto ci ciebie opowiedział chłopcze? Zatrzymaj się i zobacz jak sam siebie opowiadasz sobie. Zobacz, usłysz co z tego wynika? I zmień opowieść.  

Trzeba uważnie słuchać co do nas mówią ci mężczyźni, ci politycy, biskupi, eksperci, dziennikarze, te kobiety uwędzone w patriarchalnym dymie, bo oni wszyscy opowiadają nam nas i jeśli zaczniemy powtarzać tę opowieść bezrefleksyjnie staniemy się postaciami z opowiadanej fikcji.  

A ja wolę – pomyślała Zuzanna – sama siebie samą siebie sobie opowiadać i spotykać codziennie siebie, swoją a nie cudzą. Już nigdy nie dam sobie wcisnąć siebie opowiedzianą przez innych.


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.