Zuzanna i marzenia

21. Zuzanna spotyka siebie samą

Zuzanna i marzenia

21. Zuzanna spotyka siebie samą

– A gdybyś w dwóch słowach, dosłownie w dwóch, miała powiedzieć o czym marzysz? – Spytała Monika.

– O kurczę, przychodzą mi do głowy same banały i oczywistości. Zdrowie dzieci, stabilność finansowa, dobra atmosfera w pracy. O w mordę – ja nie mam marzeń! – Zuzanna poderwała się z fotela i po chwili zaczęła czegoś szukać w tekturowym pudełku.

Dziewczyny, Natura, Szczęście, Dzieci, Szczęśliwi

– No i sama widzisz. Na co tyle czytania i gadania? W końcu wychodzi na to, że nie warto tyle kombinować na temat życia, bo i po co. Jeśli nie masz marzeń to bez znaczenia jest co robisz a czego nie robisz, bo i tak żyjesz w pustce. Choć z drugiej strony buddyści twierdzą, że pustka jest celem życiem i że dopiero wtedy doznajemy szczęścia. – Monika okryła zmarznięte stopy kocem. – Kilku moich znajomych to nawet specjalnie wykorzystuje urlop, żeby medytować i zaznać tej oczyszczającej pustki. Ale potem i tak wracają do tych swoich korpo-tyrek i korpo-wyrzutni i drą się na swoich podwładnych jak się darli.

Kobieta, Relaks, Portret, Rekreacja, Styl Życia, Siła

Tymczasem Zuzanna znalazła w pudełku fotografię i trzymając ją w ręku, jakby trzymała gorący naleśnik, podeszła do Moniki:

– Na tym zdjęciu mam dziesięć może jedenaście lat. Jestem na koloniach pod Sanokiem i wiesz co, wtedy byłam szczęśliwa. Matka uzbierała pieniądze na ten wyjazd i jakimś cudem, w ostatniej chwili wyjechałam. To były moje pierwsze wakacje poza domem. Spełnienie marzeń. Mieszkałyśmy po sześć w przemakających domkach z dykty. Było zimno jak cholera i okazało się, że w materacach są pluskwy, takie gryzące, małe, skaczące paskudztwa. Wiesz o czym wtedy marzyłam – spytała i zanim Monika zdążyła odpowiedzieć, sama odpowiedziała.

– Marzyłam wtedy, żeby nie kazano nam ścinać włosów na łyso, bo jeden chłopak powiedział, że jak są pluskwy to wszystkich bez wyjątku ogolą. W końcu czymś nam spryskali te materace i żebyśmy się tam nie potruli urządzono nam dwudniowy biwak pod gołym niebem na brzegu Sanu. Nocowaliśmy na siennikach, które przywieźli jacyś żołnierze. Dla każdego po dwa wojskowe koce, brezent i trzeci koc zwinięty w wałek. Spaliśmy w ubraniach. Co za frajda.

Ciemny, Ciemność, Meteor, Noc, Spadająca Gwiazda, Niebo

– I nie było żadnej kontroli? Żadnego protestu rodziców? – Zdziwiła się Monika.

– To był PRL, ludowa ojczyzna nas wszystkich. Najbliższy telefon był na poczcie w Sanoku kilka kilometrów od ośrodka. Poza tym żadnemu dziecku nie przyszłoby do głowy naskarżyć na kierownika kolonii, który urządził taką frajdę jak spanie na brzegu rzeki na wojskowych siennikach. Patrzyłam na gwieździste niebo nad Sanem i marzyłam, żeby móc każdej nocy zasypiać w ten sposób. I te dwa słowa, dwa słowa marzenia, to było wtedy – gwieździste niebo.


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.