Zuzanna i szkolna przemoc

koan

Zuzanna i szkolna przemoc – koan

Mam czterdzieści lat, no dobra zaraz czterdzieści trzy. – Westchnęła Zuzanna. – Czyli do podstawówki chodziłam w latach 80. i na początku 90. ubiegłego wieku. Nie było wtedy gimnazjów. Liceum skończyłam w 1997 roku. Jakby nie patrzyć, prawie 30. lat temu a podstawówkę rozpoczynałam, kurde, ponad 35 lat temu. I nic się nie zmieniło.

Pamiętam jak nauczycielka od matematyki powiedziała do mnie przy całej klasie, że: „ty Zuza, to masz gówno w głowie i z tego gówna żadnego równania nie ułożysz”. Odtąd nienawidzę matematyki a w pracy muszę używać. A pan profesor, tak się wtedy mówiło „profesor”, od fizyki dotykając mojego stanika wskaźnikiem i kołysząc się na swoim fotelu powiedział do mnie: „ładna to ty może jesteś, ale głupiutka gąska”. W siódmej klasie! Potem mnie przezywali „Gąska” życzliwi koledzy próbując dotykać moich piersi. Na wuefie – „ruszać się krowy” było normą a dopiski na kartkówkach „debilka, zero to dla ciebie za wysoko” – codziennością. I oczywiście nikt się nie skarżył rodzicom, bo i z czego? Co najwyżej dostało się burę albo nawet lanie, że się wstyd przynosi rodzinie i wymyśla jakieś niestworzone rzeczy. A najlepsze oceny z zachowania mieli zawsze szkolni donosiciele. Żadne radosne, spontaniczne dziecko nie mogło mieć dobrej oceny z zachowania nie mówiąc o asertywnym, bo nie używano tego słowa. Asertywne dziecko było po prostu krnąbrne i niegrzeczne i trzeba je było tępić i w końcu utemperować.  

Dowiedz Się Więcej, Matematyka, Dziecko, Dziewczyna

Piszą teraz o szkołach aktorskich, że przemoc. A nikt nie ma odwagi napisać o przemocy w podstawówkach, w liceach, w technikach, na zwykłych nieartystycznych studiach dla zwykłego ciemnego ludu, jak my, jak ja? Może dlatego, że jest to powszechne – pomyślała Zuzanna. – Może dlatego, że małe dzieciaki się nie skarżą, bo uznały, że tak już jest, taki już jest świat dorosłych, a może dlatego, że nikt ich nie pyta. a duże dzieciaki już wsiąknęły w ten system, w ten przemocowy standard?

Patrzę na moje dzieciaki i pomimo, że wariują teraz w domu, to jednak ulga, co za ulga. Bo w szkołach od lat nic się nie zmieniło. Nic a nic a może nawet jest gorzej: wyzwiska, przemoc słowna, a gdy nikt nie widzi fizyczna, ośmieszanie, zawstydzanie. Wyjście na środek klasy – piętno, wstyd, drżenie kolan a potem pośmiewisko w klasie. Pani pyta i ośmiesza, i stuka paznokciami, i wyszydza, i twarz wykrzywia, i cmoka z politowaniem. Dzieciak za karę w kantorku a w kantoru, gdzie nie ma świadków i wykręcanie ucha, i szczypanie, i wyrwanie baczków, i wykręcania palców. Jak dzieciak wredny wtedy dwie koleżanki nauczycielki biorą takiego w obroty i piorą czym popadanie na przykład po karku albo po głowie, żeby nie było zaczerwienienia. U mego syna w szkole to norma. A na co dzień testy, sprawdziany, oceny i wyśmiewanie, zawstydzanie. A to tylko przemoc po stronie nauczycieli a potem drugie tyle albo gorzej robią rówieśnicy. Niemarkowe dżinsy – obciach, tanie buty obciach, starszy model telefonu wstyd. Hejtowanie pod zdjęciami na insta i tik toku, a na co dzień bicie i kopanie.

Książki, Księgarnia, Edukacja, Wiedzieć, Biblioteka

Przecież dzisiejsi nauczycielki i nauczyciele byli ze mną w szkole te 30 lat temu. Przechodzili to samo. Czemu nie pamiętają? Czemu pozwalają na taką samą falę przemocy i grillowanie młodszych? Ponoć było jeszcze gorzej? Dlaczego, choć nauczyciele nierzadko sami przechodzili podobne piekło jako uczniowie, dziś jako nauczyciele robią taką samą krzywdę albo gorszą swoim uczniom?  Przecież to jest nowe pokolenie nauczycieli. Tamci, którzy mnie bili po głowie wskaźnikami, kłuli cyrklem, ośmieszali mój wygląd są staruszkami albo umarli. Dlaczego nic się nie zmieniło?

A na studiach? Na studiach nie lepiej. Aluzje seksualne a nawet wprost propozycje, złośliwość wyrażana zupełnie bez ogródek i cynizm na każdym kroku. „Może się pani przeniesie z licencjatem do mojej katedry. Zrobimy prywatne konsultacje. Spotkamy się i może się z tego od razu zrobi magistra” – mówi z lubieżnym uśmieszkiem oblech, który ma władzę wrzucić twój licencjat do kosza. Doktorant, profesor uczelniany a już nie daj boże profesor namaszczony przez prezydenta to królowie i carowie na uczelni i nikt z nim nie zadrze, bo to kadra.

Wykład, Szkoła, Uniwersytet, Spotkanie, Grupy, Klasa

Nie gadam o tym z nikim – pomyślała Zuzanna. – Parę razy spróbowałam i zostałam zakrzyczana, że są wspaniali nauczyciele, że „ja tak źle szkoły nie wspominam”, że „moja klasa maturalna cudowna i do dziś się przyjaźnimy”, że owszem żarciki się zdarzały, ale wyolbrzymiam i że „ja nic takiego nie pamiętam”, mówi koleżanka ze studiów. I dzięki bogu, i dobrze, gratulacje, super, ciesz się tym jeden z drugim, ale to nie zmienia faktu, że jeśli gdzieś są super nauczyciele i wspaniałe szkoły, i cudowne klasy, i pamiętne studniówki, to skala przemocy wciąż jest ogromna. A potem przenosi się to do pracy, do korpotyrki, do naszego folwarku codziennego.  

I dlaczego nic się nie zmienia? Dlaczego powtarzamy ten wzór przemocy, tę falę jak w dawnym wojsku albo w więzieniu, falę przemocy bezmyślnej i bezkarnej? Dlaczego? – Pomyślała Zuzanna i wyłączyła telewizor, do którego, z wyłączonym dźwiękiem, od pewnego czasu gadała jak do najlepszej przyjaciółki. Pani reporterka na odchodnym uśmiechnęła się szminką od ucha do ucha jak klown i zgasła wraz z ostatnim pikselem, z błękitnym punkcikiem na ekranie.     


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.