ZUZANNA I UROJENIE - OŚWIECENIE

KOAN

ZUZANNA I UROJENIE – OŚWIECENIE – KOAN

O kurczę! O w mordę! O matko! A więc nie potrzeba niczego, dosłownie niczego, aby zacząć rozumieć wszystko – pomyślała Zuzanna a raczej niemal wykrzyknęła w środku nocy. Czy był to sen? Może?

Dla pewności wyguglała hasło „psychotyczne olśnienie”. Nie, nie mam urojeń prześladowczych, w dodatku systematycznych – stwierdziła – ani urojeń, które mogłyby mieć negatywny wpływ na moje życie, gdyż nie zamierzam skoczyć ze spadochronem z drugiego piętra ani rozdać swojego majątku, ani wstąpić do klasztoru, ani dokonać rozszerzonego samobójstwa, ani wyjechać do Ugandy, ani przejść na islam, ani zamieszkać w chatce drwala w szwedzkim lesie. Po prostu nagle zrozumiałam.

Zrozumiałam, że nie potrzeba mieć wykształcenia ani rozległej wiedzy, żeby zrozumieć. Nie trzeba być dętą wróżką ani nawiedzonym nauczycielem duchowości, ani tym bardziej guru czy mistrzynią wiedzy tajemnej, ani terapeutką, ani przebudzoną, ani oświeconą, ani mistrzynią duchowej iluminacji. 

„Osobiste przekonania powinny być poddawane ocenie z wielkim szacunkiem dla kulturowych i religijnych odmienności, ponieważ wierzenia szeroko akceptowane przez niektóre kultury mogą być uznane za urojenia przez inne społeczności” – przeczytała.

Ponadto każdy ma osobiste, własne, indywidualne, subiektywne, podmiotowe, wewnętrzne, intymne, swoje własne zapatrywania i sam, na własny rachunek rozumie albo nie. Efekt zrozumienia to olśnienie. Droga do zrumienia to proces. Zrozumienie, czyli rodzaj zaskakującej pewności.

Nie, nie trzeba się naćpać, najarać, nabuzować, napalić, odjechać. Kto sądzi, że trip to jest oświecenie ten już przegrał. Od oświecenia oddala się szybciej niż jazda jaką urządzą mu neurony.

To jest złudzenie, że jak się walnie w mózg jakimś neuroleptykiem albo halucynogenem, to nagle na ten mózg zstąpi sam Bóg Łaskawca i wszystko wyjaśni w kolorowym filmie animowanym, w którym rozbłysną gwiazdy i przebiegną różowe dinozaury recytujące Torę a uśmiechnięty Budda w czapce Newy York Yankees udzieli odpowiedzi na pytanie, gdzie mama schowała ulubioną zabawkę 38 lat temu.

Co właściwie zrozumiałam? Że można mieć podstawówkę albo doktorat z filozofii, można być z zawodu kolejarzem, murarzem, kucharką, kasjerką albo brukarzem albo jak ja – jakimś dziwakiem prekariatem, proletariatem w pracy zdalnej w korpo i nagle zrozumieć, że woda, która uderza o brzeg niesie szlam i śmieci, ale dalej od brzegu jest czysta, że jej powierzchnia jest zbrukana plastikiem, odpadkami i ropą naftową, ale w głębinie jest krystaliczna a głębina niezmierzona, kilometry, kilometry, kilometry w głąb.

Co to za metafora? Przecież mało kto ją zrozumie. Woda? Szlam? Plastik? A kto u licha ma mnie rozumieć z moją iluminacją? Zrozumiałam, że wszelkie nasze zasady, religie, normy i cały ten nonsens to zaledwie małe akwarium wobec oceanu, którego nawet tysiąc łodzi podwodnych nie wysonduje i nie zgłębi. To nie świat ciebie zakłóca, to ty zakłócasz siebie spostrzegając świat w zakłócony sposób.

Co powiem mojej córeczce rano? Co powiem synowi? Co im powiem, gdy spostrzegą, że mama się zmieniła? A może nie spostrzegą? Może nikt nigdy się nie dowie? W każdym razie wiem, że zmiana nastąpiła. Ja się nie domyślam, nie przeczuwam, nie zastanawiam, ja to czuję tak jak wtedy, gdy wiedziałam, że jestem w ciąży – pomyślała Zuzanna a właściwie poczuła a właściwie wiedziała, że wie.

Tym razem rodzę się jednak nowa ja, która wie, że wszystko jest prostsze niż sądziłam, że wystarczy tej prostocie powiedzieć „tak” i zrobić krok w jej stronę. Wszystko jest takie jak być powinno, gdy przestajesz zakłócać siebie. – Zuzanna powiedziała szeptem i głęboko zasnęła.   


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.