Bajka o patriarchacie

Bajki kota Ludwika

Bajka o patriarchacie

Bajki kota Ludwika

***

– Ciągle tylko słyszę „patriarchat”, „patriarchat”, „patriarchat”, że niby chłopy rządzą. – Stwierdził Janusz. – A u mnie dwóch synów i obaj pantoflarze. Słówka nie pisną bez swoich żon. Co tam słówka, oni nawet nie potrafią zdecydować, czy filet z makreli im smakuje czy z dorsza. Nie mówiąc już o tym, że pytają o zgodę, czy mogą do swego ojca zadzwonić. A myślisz, że w moim małżeństwie to było jakoś inaczej? Wyszaleć to ja się mogłem w polu przy żniwach albo na wykopkach. A ekspertem to byłem tylko od skrzyni biegów w traktorze, ale już od zakupu nowych części nigdy w życiu. O wszystkim decydowała nieboszczka żona. Jak zmarła to okazało się, że jestem kompletnym pierdołą, bo nie potrafiłem żadnej decyzji podjąć. Od razu też się synowe do rządzenia wzięły. I co? Zostały mi stare, dziurawe garnki, cygańska patelnia i komoda po dziadkach, bo wszystko zabrały. Jakoś ostatnim przebłyskiem rozumu się postawiłem, bo już bym w domu starców siedział jak nic. – Westchnął Janusz.

Kobieta, Facet, Woda, Para, Razem, Pasja, Relacja

– Bo widzisz, Janusz, patriarchat to nie jest tylko jakaś tam władza chłopów i przemocówka. – Rzekł kot Ludwik. – Taka stara, dobra bajka to tłumaczy. Pewien wdowiec wziął sobie za żonę młodą dziewczynę w nadziei, że pomoże mu ogarnąć gospodarstwo i wychować dwójkę dzieci – Jasia i Małgosię, bo niedojdą był, gdyż do tej pory wszystko ogarniała jego zmarła żona. Ale nowa gospodyni, macocha namówiła chłopa, żeby dzieci wysłał do lasu na pewną śmierć, bo wiadomo cudze dzieci chować to kłopot i koszt. I chłop posłuchał. Dzieci na śmierć wysłał. W lesie, rzecz jasna zagrożeniem nie były dzikie zwierzęta, lecz stara wiedźma o zapędach kanibalistycznych. Rzecz kończy się tym, że wiedźmę do pieca wpycha Małgosia, dziewczynka. Bo jej braciszek, Jaś, uwięziony, tuczony w klatce na mięsko, był bierny i lękliwy. Dziewczynka żywcem spaliła starą wiedźmę, taka bajka.

– No i jaki morał z tego? Że niby baby też przemocowe są?

Facet, Twarz, Surrealistyczne, Wyobraźni, Fantazja

–  A i owszem – przytaknął kot. – To warto zrozumieć Janusz, że w przemocowym świecie, w systemie opartym na dominacji wszyscy są przemocowi a każda manipulacja kończy się większą manipulacją. To nie jest kwestia roli kobiet i mężczyzn, uprzywilejowania jednych względem drugich, ale ukrywanie przemocy, niechęci i nienawiści pod tysiącem masek. Bo nikomu nie można ufać w takim systemie, Janusz. Najwięcej donosów i pomówień o czarostwo składały w Europie kobiety przeciwko kobietom, wiem coś o tym. Na różne pedofilie i zbrodnie przymykały oczy kobiety, bo tak im było wygodniej, bo ksiądz albo dziadek przecież święci są, nietykalni. To one były przez wieki strażniczkami patriarchatu, częściej niż zapijaczone chłopy, pierdoły, co to krzyczą tylko po trzech kuflach i to do innego pierdoły. Bo patriarchat, Janusz, to mętna woda, w której nie wiadomo ani co pływa ani kto w niej miesza. Mętna woda jest dla wielu ulubionym miejscem kąpieli, tak dla kobiet jak i mężczyzn. Patriarchat, Janusz, to dualizm, dwie strony medalu, bez ofiary nie ma sprawcy a każdy sprawca wcześniej czy później staje się ofiarą, Janusz. To cykl jest, Janusz, cykl na rękę będący czarnym czarownikom. Wszelka polaryzacja, jedni przeciw drugim, jest im na rękę, do niej dążą, wiem coś o tym, bo niejednego kota spalili oni żywcem razem z obwinionymi kobietami, Janusz. – Rzekł kot i swoim zwyczajem zasnął.


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.