dom na klifie

Prezent na urodziny dla Grażyny od Kariny

Dom na klifie – koan

Prezent na urodziny dla Grażyny od Kariny

Wyobraź sobie Grecję. Małą wyspę w jednym z rozlicznych archipelagów, gdzieś na morzu Egejskim. Niezbyt wielka, lecz nie jedna z tych skalistych, stromych i niedostępnych, lecz zadrzewiona, lesista, bujna. Można by ją przyrównać do Madery, jeśli znasz tę wyspę lub do podwójnej powierzchni Trójmiasta. Jakbyś wytyczyła granicę od morza do Wejherowa, dalej do Kartuz, Pruszcza Gdańskiego aż do ujścia Wisły. Spory obszar jak na wyspę.  

Sosny kalabryjskie, rozłożyste pną się na skałach a wyżej jodły o aromatycznych, niekłujących igłach. W żyznych dolinach pomarańczowe sady i spadające ku nim, zboczami stare drzewa oliwne. Stada owiec i kóz niespieszenie wędrujące po zielonych łąkach.

Wybrzeże jest skaliste rzecz jasna, jak cała Grecja, lecz skały jasne, niemal białe odbijają słońce a dno morza mieni się tysiącem iskier, przejrzyste, czyste, lśniące. Spoglądasz z niezbyt wysokiego klifu w dół a tam lazurowy błękit morza odbitego od białych skał na dnie. Cudowna jasność. Na wyspie są dwie, może trzy wioski, niegdyś rybackie, lecz dziś łowi się tu ryby wyłącznie na domowy stół. Kilkaset osób. Turyści tu nie docierają. Prom regularnie kursuje dwa razy w tygodniu na jedną z większych wysp. Nie potrzeba częściej, po za tym każdy tu ma swoją łódź.

Na szczycie widnieje mały klasztor z cerkwią jakby wyrzeźbioną w skale. Mieszka tam dwóch mnichów, sześć kotów, dwa psy i papuga oraz niezliczone stada wróbli. Nowa dachówka za unijne pieniądze odbija się pomarańczową plamą od biało-szarych skał i ciemnozielonych drzew oliwnych, cyprysów i cedrów. W czasie mniszych posiłków i modlitw bije klasztorny dzwon.

Od południa ku Afryce rozpościera się klif. I na tej skale, tak, na tej wysuniętej ku morzu z dwoma cyprysami bliżej drogi, stoi mały dom, domek właściwie, choć ma patio z drzewem cytrynowym na środku, obszerną kuchnię ze starodawnym piecem drzewnym i ze trzy sypialnie. Jest też pięterko z tarasem i oczywiście mały ogród pochylający się ku morzu, pełen piwonii, pelargonii i hiacyntów. Dom z niebieskimi okiennicami. Łatwo go rozpoznasz, gdyż jest jednym z trzech stających na klifie i jedynym z małą wieżyczką, na szczycie której w wietrzne dni kreci się malowany kogut.

W środku, w pokoju od strony patio, ku twemu zdziwieniu zobaczysz znajome książki na półkach. Kto je tu przeniósł a może zdublował? Twoje książki. Twoje ulubione. Twoja praca, pasja. Litery, słowa, zdania, myśli zapisane w akpity i wiersze, we frazy i metafory.  

Jak to możliwe? Co za sen dziwny i zarazem wspaniały? Nieśmiało wchodzisz dalej. Na stole uczta. Greckie przysmaki. Bukłak z winem. A z pieca aż tu czuć zapach ciasta. Wtedy, po raz pierwszy świadomie, poprzez świergot wróbli i lekkie skrzypienie okiennic dochodzi do twoich uszu odgłos morza. Nie jest to szum, lecz szemranie, lekkie biczowanie skał, delikatny turkot kamieni. Morze Egejskie przemawia do ciebie. Ale po chwili orientujesz się, że nuci piosenkę. Co za sen dziwny i wspaniały?

A może to nie sen? Wejdź, wejdź do środka, przejdź przez patio, zostań. A może to twój dom? Twoje miejsce? Jak to możliwe? Co za dziwny sen i wspaniały zarazem? Skąd dochodzi ten głos? Może to twój dom, może twoje miejsce, zostań.

Może to morze mówi do ciebie: wejdź, zostań. To nie idylla, to nie sen. Są miejsca tak piękne i ciche, tak prawdziwe i spokojne, jak to, w którym jesteś teraz, na środku Egejskiego morza. Witaj!           


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.