imperator

Imperator – koan

Zebrały się słonie, żyrafy, bawoły, hipopotamy, nosorożce a po drugiej stronie polany niedźwiedzie tygrysy, lwy i pantery a także wilki. Na gałęziach drzew po stronie północnej usiadły kondory, puchacze i orły a od południa pelikany, czaple i bociany. Zwierząt zebrały się setki, jeśli nie tysiące. Były tam antylopy i sarny, koziorożce i jenoty, zebry i żyrafy, lisy i jeże, borsuki i łasice.

­– Dlaczego nie ma z nami psów i kotów, świnek morskich i królików? – Spytał orzeł.

­– Ponadto nie ma z nami krów i owiec, świń oraz kurczaków, dlaczego? – Dodał jenot.

­– No cóż, my, tutaj zebrani, cieszymy się ostatkami wolności –  stwierdziła puma – tamci żyją jedynie z woli człowiek by stać się jego pokarmem, butami, czapką albo płaszczem.

– My natomiast umieramy z woli człowieka. Wypędza nas z łąk i stepów, wycina nasze lasy, zatruwa nasze wody. –  Bawół uniósł wysoko głowę. – Przeszkadzamy człowiekowi. Odłowił i wynaturzył tych z nas, których może zabić na mięso lub trzymać dla zabawy. Pozostałych nas tępi bez litości.

– Mamy piąte wymieranie Ziemi. – Powiedział albatros. – Tym razem sprawcą kataklizmu nie jest ani meteoryt, ani zmiana biegunów planety, ani wybuchy na Słońcu lecz człowiek, najgorsza choroba jaka mogła się przytrafić Ziemi. Szarańcza i szerszeń w jednym.

Kilka antylop i kojotów oblizało się na samą myśl o pysznej, chrupkiej szarańczy, pszczoły zaś wzdrygnęły na samą myśl o szerszeniach. Te zaś – napastliwe owady i niektóre drapieżniki, siedzące nieco z boku zgromadzenia uniosły głowy i skrzydła, wyszczerzyły kły i potrząsnęły ostrzegawczo żądłami. Wśród tłumu zwierząt rozszedł się szmer i pohukiwania. Słychać było kłapnięcia szczęk i nerwowe skowyty.

– Sami widzicie, no sami widzicie – odezwał się borsuk. – My też jesteśmy żenująco ludzcy. Wystarczy iskra, słowo, jedno kłapniecie i gotowi jesteśmy nastawić przeciwko sobie kły i żądła. Rzucić się sobie do gardeł. Silniejszy wygrywa.

– Silniejszy wygrywa – powtórzył jeleń. – Taki jest imperatyw natury, na tym polega mechanizm ewolucji. Człowiek bez najmniejszych skrupułów wcielił go w życie. Stał się perfekcyjnym drapieżnikiem. Nic na to nie poradzimy.

– Im pe ra…co? ­– zając szeptem spytał traszkę, która zastygła w jednej pozie.

– Im pe ra tor, znaczy się człowiek, ciemniaku – odpowiedziała wydra. – Imperator, znaczy się dyktator, tyran, despota. Znaczy się, idealny myśliwy. Wszystkich nas zażre i wydusi a resztę zdepcze i wyrzuci.

 – Wydro, w takim razie dlaczego my nie zapolujemy na człowieka? – Zastanowił się zając.

– Zając, ciemniaku, ty chyba na głowę upadłeś? Popatrz na nas. Małe pyszczki, cienkie pazurki, krótkie łapki. A człowiek ze swoimi traktorami, harwesterami, strzelbami, sforą psów, piłami mechanicznymi – może nas wytrzebić kiedy tylko zechce. Ciesz się, że żyjesz.

– W takim razie po co to całe zebranie? – Zastanowił się zając.

– Chyba w tym też naśladujemy ludzi. – Wydra podrapała się po głowie. – Oni wciąż się zbierają i nad czymś obradują. Obradują, obradują i…

– I co? – Spytał zając.

– I nic. Sam widzisz jak jest – odpowiedziała wydra ściszając głos, gdyż ofuknął ją borsuk wsłuchujący się z uwagą w przemówienie jelenia.

__________________

inne koany


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.