Inna bajka - koan

Prezent dla Iwonki i Marcina od Iwony W. z okazji ślubu

Inna bajka – koan. Prezent dla Iwonki i Marcina od Iwony W. z okazji ślubu

– Można by zacząć tak: Pewnego razu myszka polna zakochała się w podwórkowym kocie.

– Nie, nie i nie. To bez sensu. Myszka? Dlaczego myszka, to jakieś seksistowskie jest? Ponadto naiwne. Mała myszka, czyli kobietka i jakiś kocur, pewnie dojrzały i mądry, zamiast ją zjeść…on się w niej zakochał. To już było. Piękna i bestia i takie tam. – Obróciła się na pięcie i podeszła do jego biurka.

– Ale to ma być bajka! – Obruszył się i jednocześnie skasował zapisane zdanie. – No dobrze – zaczął pojednawczo –  więc niech będzie tak: Pewnego razu tygrysica spotkała…innego tygrysa.

– Bez sensu, proszę cię. Tygrysica? Przecież praktycznie nie ma tygrysów żyjących na wolności. Mógłbyś się jakoś wysilić. Czy w ogóle musi być o zwierzątkach? Jest tyle ciekawych bajek o samochodach, Wikingach, smokach, ograch, bogach germańskich, pszczołach a nawet o robotach. Temat zantropomorfizowanych zwierzątek, które myślą i zachowują się jak ludzie jest przebrzmiały, wyeksploatowany. To ma być ekstra temat. Coś nowego. Mocne uderzenie. Rewelacja a nie jakieś pitu pitu.

– Nie ułatwiasz mi. Ledwie zacząłem i już mnie krytykujesz. To nie pomaga. Oprócz tego, moja droga, pszczoły, to też zwierzątka. Bajka o pszczółkach to dopiero jest banał!

– Gdybym od razu nie zareagowała zacząłbyś pisać o szarej myszce i kocie, no proszę cię. Jesteś mega zdolnym pisarzem. Stworzyłeś genialne postacie filmowe i sceniczne ale myszka i kot, tygrys i tygrysica? No nie. Gdybym ci nie przerwała, już byś napisał pół strony o myszce…A potem byłoby ci żal wszystko zmieniać.

– Jeśli jestem tak genialny, to może daj mi w końcu napisać tę bajkę!? – Uniósł głos najwyraźniej zdenerwowany jej naciskami.

– Ale to ja mam w niej grać główną rolę! Obiecałeś, że napiszesz ją dla mnie!

– Owszem ale masz być tylko głosem. Na boga, to ma być bajka animowana! – Trzasnął klapą od laptopa i najwyraźniej nie zamierzał pisać dalej. Przynajmniej nie w jej obecności.

– Twierdzisz, że głos jest nieważny, nie wymaga aktorstwa, wirtuozerii? – Najwyraźniej nie doceniasz mnie mój drogi. Byłam chwalona i recenzowana w najlepszych pismach za rolę smoczycy, za rolę Pani bułeczki a nawet za głos podkładany pod wesołą mrówkę. Aktorstwo to nie tylko Ofelia i Desdemona.   

– To może zacznę od końca: a potem żyli długo i szczęśliwie. – Uśmiechnął się do niej i znów otworzył laptop.

– Może zacznij od końca, dobry pomysł? Ale co to właściwie znaczy: żyć długo i szczęśliwie? Wiele bajek tak się kończy i tam jest jakieś niedopowiedzenie. Niedosyt. Jakiś dziwny brak. Zawsze mnie to zastanawiało, od dziecka…co było dalej? Co to znaczy żyć długo i szczęśliwie? Co właściwie robili bohaterowie, ci wszyscy królowie i księżniczki, piękne i bestie, rycerze i królewny, że potrafili żyć długo i szczęśliwie? Jakby nagle po zakończeniu wszystkich tych przygód i perypetii nigdy nic im się nie przydarzyło, co wymagałoby wysiłku a może refleksji a może jeszcze większego wysiłku, zdobywania, tworzenia, budowania…szczęścia? Jak myślisz?

– Owszem, też czuję ten niepokój. Fraza: żyli długo i szczęśliwie sugeruje, że po przejściach w wyniku, których są razem, ów książę i księżniczka nic już właściwie więcej nie muszą robić. A to jest fałszywy obraz. Jakby jedynym celem i zarazem jedyną trudnością było ich spotkanie, zejście się w parę. Co twoim zdaniem należy robić od chwili sakramentalnego: tak aby żyć długo i szczęśliwie? Może o tym napiszę?

– Sądzę, że każdego dnia, on jej a ona jemu, muszą przypominać co ich połączyło, z jakiego powodu wybrali właśnie siebie?

– I to wystarczy? – Spojrzał na nią wyjątkowo i jakoś czule. Przysunęła się do niego w milczeniu. Stanęła przy oparciu fotela. – Ja bym dodał, że każdego dnia dają sobie dowody miłości, tak dowody. Nie tylko heroiczne wyrzeczenia, nie tylko wspominają dawne zmagania i początki miłości, nie tylko decyzję, że chcą być ze sobą ale dowody, małe rzeczy, drobne gesty, delikatne symbole. Miłość to nie jest jakieś zamrożenie emocji z dnia ślubu, które leżą na dnie zamrażarki i kiedy potrzeba można je wyjąć i skonsumować tylko…

­– Tylko? – Spytała dotykając czule jego głowy.

– Taniec? – Spojrzał na nią przez ramię.

– Gra na wielu instrumentach?

– Debel, jak w tenisie?

– Pieczenie ciasta?

– Żeglowanie?

– Tandem?

– Światło?

– Impuls?

– Duet?

– Iskra?

– My?



SHREK – INTERPRETACJA KOANU „INNA BAJKA” MACIEJA BENNEWICZA. PREZENT DLA IWONKI I MARCINA OD IWONY W. Z OKAZJI ŚLUBU


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.