Optymistycznie…

optymistycznie
optymistycznie

Lato nastroiło mnie historyczno-patriotycznie. Niektórzy mówią, że nawet pesymistycznie lecz być może stałem się w jakimś sensie dziwakiem, odmieńcem, gdyż traktuję swoje przemyślenia jako nad wyraz optymistyczne. Może mylę refleksję z optymizmem? Może świadomość znaków i wniosków wolę od nieświadomej beztroski? Być może optymistyczny jest dla mnie ów coachingowy stan, gdy wyciągam wnioski i planuję zmiany tymczasem prawdziwy optymizm to: Yes I do! Yes we can! I am a hero! I am the champion! Ja w każdym razie czuję się, może nie radosny, ale powiedzmy: pogodny.

Patriotyczno- historyczne nastroje? Nic dziwnego, czas taki. Wojna w pobliżu, wspomnienie wojny światowej numer I i II, rocznica Powstania Warszawskiego, nie długo rocznica wybuchy wojny, defilada wojskowa 15 sierpnia. Słowo: wojna odmieniane przez wszystkie przypadki. Wojna na Ukrainie, wojna w Gazie, wojna w Iraku, w Syrii, w Afganistanie, lokalne wojny w Afryce, o których nawet nie mamy pojęcia. Mainstreamowe media karmią się wojną, a newsy z pola walki, to jedne z najdłużej pokazywanych. Czołg, armata, transporter, samolot i dzielni mężczyźni, częściej niż kobiety, dają nam, widzom dowód sprawności. Mamy elitarne siły zbrojne! Bez zająknięcia pisze się i mówi o III wojnie światowej rozważając scenariusze i możliwe przebiegi frontów. Wrak malezyjskiego samolotu już ostygł. Cisza. Hałas i cisza. Pewnego dnia, jadąc sobie na rowerze jak gdyby nigdy nic, omal z niego nie spadłem, osłupiawszy, gdy sobie to uświadomiłem!

Moja znajoma napisała na swoim blogu, że ma dość XIX wiecznej manifestacji siły w postaci armat, że odmawia racji tego rodzaju głupocie. A ja myślę sobie, czas z głupotą się pogodzić a co więcej – z cynizmem elit. Więcej oporu, to większy opór. Inny mój znajomy pisze na FB, że na swojej tablicy ogląda setki głupawych sweetfoci i górnolotnych cytatów a tymczasem dzieci w Sudanie i Południowej Erytrei umierają z głodu. Nic nie robimy. Jednakże pokolenia Afrykanów umierają od czasów postkolonialnych. Papież czy Angelina Jolie od czasu do czasu powiedzą coś publicznie na temat głodu i nic się nie zmienia, gdyż kraje zamożne jak plądrowały Afrykę, tak plądrują, za bezcen, kosztem życia ludzi i stanu ekosystemu. Europejskie koncerny, które prezentują się jako uosobienie etyki i ekologii niszczą lasy i uprawy w Chinach by sadzić tam szybko rosnące, jadowite dla ekosystemu lasy eukaliptusowe, bo zamożna Europa potrzebuje celulozy. Starą szmatą przecież mebli nie będziesz wycierać. A ja myślę sobie, czas z głupotą się pogodzić a co więcej – z cynizmem elit. Więcej oporu, to większy opór.Warto jednak kojarzyć fakty. Pisałem też sporo o znakach, znakach trickstera, znakach przejścia i zmiany.

Już Wokulski, sztandarowy, romantyczny filantrop powieściowy dorobił się przecież na wojnie rosyjsko-tureckiej, wciągu kilku miesięcy zbił majątek większy niż całe pokolenia kupców. Tradycyjnie wmawia się nam rozliczne półprawdy, interpretacje i marketingowe manipulacje. Między innymi tę, że nasza, obecnie super silna armia i 1,95 % PKB ochronią nas przed wrogami, bo przecież mamy super sprzęt, prawie 50 letnią konstrukcję samolotu F16 [ kilka sztuk] oraz Leopardy 2, konstrukcja 40 letnia [kilka sztuk]. Czas przetrwania czołgu na współczesnym polu walki to około 2 minuty, samolotu, pod warunkiem doposażenia w najnowszą nawigację, około 10. Kojarzenie faktów. Ludzie mówią na defiladzie…łał, super, co za sprzęt! Co za duma!

Jak nigdy ludzkość ma powszechny dostęp do informacji i wiedzy, my w Polsce ogromną strefę bezwizowego podróżowania, oczywiście z wyjątkiem najbardziej sojuszniczego i wiernego przyjaciela jakim są Stany Zjednoczone, które oczywiście nas obronią, jakby co – i pomimo tej wolności i otwartości samoświadomość słabo nam wzrasta. W zasadzie wiemy, że choroby nowotworowe, naczyniowe, cukrzyca i jej powikłania oraz choroby serca, czyli przypadłości najbardziej powszechne wśród Polek i Polaków, to skutek fatalnych nawyków żywieniowych. Mięso, tłuszcz, cukier + alkohol, wszystko w nadmiarze, ale co z tego, że wiemy. Nikotyna, no problem. Dopalacze, no problem. Kultywuje się jazdę samochodem na szybkiego, cwaniacką, na chama, z łamaniem wszelkich możliwych przepisów i bez zmian. A ja myślę sobie, czas z głupotą się pogodzić a co więcej – z cynizmem wielu ludzi. Więcej oporu, to większy opór. Warto kojarzyć fakty, choć wiedza i samoświadomość nie mają mocy uzdrawiania. Jesteśmy jako społeczeństwo w jakieś zadziwiającej anomii społecznej, w stanie hipnozy, zaczarowania – więzi społeczne jakieś gumowe i sparciałe, wartości jakieś wyżute i wyżęte, autorytety rozwałkowane, bo przecież autorytetem staje się celebryta znany z kolejnego romansu. Wiktor Osiatyński napisał kiedyś, że z Zachodu wzięliśmy wszystkie najgorsze nawyki i wartości: jak materializm i chciwości a ze swoich, dawnych – zostawiliśmy zawiść, nieuctwo i warcholstwo.

I znowu myślę sobie, że napisałem tekst optymistyczny. Ale, ale zdarza mi się zbyt słabo podkreślać, że po analizie stanu wyjściowego, który chce się zmienić, potrzeba jasno sprecyzować czego się chce, ustalić wskaźniki, dzięki którym rozpoznam czy chciejstwo jest realistyczne i po czym rozpoznam, ze pożądany stan zaistniał. A potem, potem, tu już tylko sama przyjemność, czyli realizacja. No cóż ja, dość dokładnie określiłem docelowy stan świata, w którym chciałbym żyć, wskaźniki również, wiem dokąd chcę zmierzać i jaki świat kreować. Czy ty, potrafisz odkreślić swoje wskaźniki, czy wiesz jakiego świata chcesz być uczestnikiem, udziałowcem, w jakiej Polsce zasypiać, w jakiej budzić się?

W polu relacji to się nazywa praca ze światem, praca z energią wspólnego pola…od tego się ona zaczyna…w tobie i we mnie…


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.

1 komentarz

  1. Muszę podziękować moim rodzicom, że nauczyli mnie iż różne przedmioty, które nas otaczają są tylko narzędziami do osiągnięcia jakiegoś celu. To też takie odkrycie ostatnich moich przemyśleń. Pracowałam swego czasu w pewnej telefonii komórkowej i miałam okazję testować różne gadżety. Na szkoleniach uczono mnie jak to wykorzystywać pragnienia klientów, aby dużo na tym zarobić. Nie ma znaczenia czy klient biedny czy bogaty, poziom kompleksów podobny. Chyba jednak byłam złym sprzedawcą ( z punktu widzenia firmy) , ponieważ robiłam dokładny wywiad co komu potrzeba, co niestety skutkowało przemyślanym zakupem a nie wciśnięciem tego co najdroższe. Z drugiej strony klienci wracali, czyli opłaca się jednak zadbać a nie tylko podnosić statystyki nawiedzonych menadżerów. Lubię ładne rzeczy, eleganckie i z wyższej półki, dobrej jakości. Niestety jakość w wielu przypadkach jest również przeceniana. Ale o czym ja to chciałam…. a o wojnie i wyposażeniu…. Tak naprawdę nadal najważniejszym czynnikiem jest człowiek jego decyzje i spryt, lub przerośnięte ego i głupota. Mam nadzieję, że oligarchowie pogonią Putina bo zaburzył poważnie ich interesy, a bez pieniędzy żaden car carem nie będzie… Inna sprawa to mentalność Rosjan, mój dziadek opowiadał ,ż e ich trzeba się bać , bo to z biedy całe draństwo się bierze. W czasie drugiej wojny filmy propagandowe pokazywały przemarsze wojska radzieckiego, cudnie odzianego ze świetnym sprzętem a do walki szły zapite, brudne, obdarte zakapiory. Niedaleko miejsca gdzie mieszkam był dworek, po przejściu “Ruskich” nic się nie ostało ukradli wszystko i dworek spalili…. Tam na wschodzie brak myślenia o budowaniu, czym niestety zostaliśmy również skażeni. Tam się tylko wyciska, ostatnie soki…. u nas podobnie… Ostatnio ZUS kontroluje umowy o dzieło, pracodawcy biadolą, że muszą kary płacić, zwykli ludzie odzyskają co im się należało, wcześniej nikt nie chciał ich słuchać, lub nie wiedzieli jak o swoje walczyć. Jak duży potrzebuje to i małemu coś skapnie. Można się zastanawiać ilu jest takich, którzy oszukują , bo rzeczywiście nie dają rady na rynku a ilu jest takich, którzy cynicznie wykorzystują ludzi. Nic nie jest czarno białe. Ostatnio czytałam artykuł o biznesmenie, który został oszukany przez galerię handlową. Otrzymał fałszywe dane o ilości klientów, co później zaowocowało długami a następie zastraszaniem go przez władze galerii…. Z drugiej strony sąd pogonił lichwiarza, który żerował na starszym panu. Dzięki pomocy prawników, człowiek może normalnie żyć. …No i tak to sobie leci w naszym kraju… Myślę, że jednak idzie ku lepszemu i niech Putin nie próbuje tego zepsuć…

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.