Przytrafienie

kot Ludwik

Przytrafienie

Kot Ludwik

***

Janusz krzątał się. Pani Onufrowicz piekła ciasto. Właściwie trudno było uznać, czy Janusz jest poirytowany, podekscytowany, zdziwiony czy może zwyczajnie zły. Przez chwilę sam rozważał, coraz bardziej przecież świadomy, czy jest raczej zły czy może jednak zaciekawiony? Od wczoraj w jego domu pojawiły się trzy osoby, trzy nieznane mu postacie, które jednak znał i zaprosił kot! Owszem, nie kto inny Ludwik. Ponadto zaprosiło je we śnie!

Leokadia, młoda dziewczyna, gdzieś z odległego miasta, w którym Janusz nigdy nie był. Przemek, informatyk w tak zwanym średnim wieku prowadzący własną firmę komputerową i pani Róża. Małomówna, cicha, wycofana. Co ciekawe, każdy znał gadającego kota i każdy pod innym imieniem. U każdego kot mieszkał przez jakiś czas i tak jak nagle się pojawiał tak nagle znikał.

Niespodziewany tłok w Romanówce u Janusza. Ludzie. Zmęczeni podróżą. Zagubieni w dziwnej sytuacji. Na pierwszy rzut oka sympatyczni. Głodni. Zdziwieni.

Drzewa, Las, Kabina, Dom, Śnieg, Przeziębienie, Niebo

– Czy jeszcze ktoś tu przybędzie? – Janusz spytał.

– Być może? – Odpowiedział kot.

– Dlaczego mnie nie uprzedziłeś, w końcu to mój dom?! – Janusz wycedził przez zęby.

– Niespodzianka. – Odpowiedział kot.

Dom, Stary, Wygasły, Kamieniarstwo, Rustykalne, Wiejski

– Cholerna niespodzianka! O co tu chodzi z tym spotkaniem i świętowaniem? – Janusz scenicznym szeptem komunikował się od samego rana od czasu do czasu szturchając kota w bok. Ludwik natomiast starał się ściągać łapką przygotowywane smakołyki i jak zwykle udzielał wymijających, enigmatycznych odpowiedzi.

– O społeczność chodzi, o świadomość, Janusz, że nie jesteś sam i że oni nie są. I jeśli coś z tych naszych spotkań i moich mruczanek zrozumieli, to ważne jest, że są też inni, którzy zrozumieli a dzięki temu ich życie stało się nieco lepsze. Wy ludzie, potrzebujecie potwierdzenia siebie w innych ludziach, inaczej wam ciężko. Uważacie siebie za wariatów, gdy zdarza się wam coś niezwykłego ale gdy potwierdzą to inni, wtedy zaczynacie ufać. Jeszcze nie sobie samym ale przynajmniej temu, co wam się przytrafiło. To będziemy świętować. Przytrafienie! – Odpowiedział kot Ludwik.   


Zamów najnowszą książkę!

Szczęśliwa bez winy. Jak uwolnić się od poczucia winy i odnaleźć drogę do szczęścia - Maciej Bennewicz, Anna Prelewicz
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.