Spotkanie

Kot Ludwik

Spotkanie

Kot Ludwik

– Przepraszam – Leokadia zwróciła się do kobiety, która szła przez zaśnieżone podwórko niosąc wiązkę chrustu. – Pewnie zna pani tu wszystkich. Wieś wydaje się niezbyt duża ponadto chyba w większości jest niezamieszkała?

– Owszem, znam tu wszystkich. – Kobieta rzuciła chrust obok drzwi i podeszła do furtki. Nie była młoda, lecz siwe pukle wymykające się spod kolorowej czapki, ciemne głębokie oczy i jaśniejąca skóra, pomarszczona delikatnymi wstęgami zmarszczek, tworzyły obraz niemal mistyczny. Była piękna. Promieniała. Poruszała się z lekkością baletnicy jak te niesamowite, ruskie tancerki, które płyną nad powierzchnią. W długich sukniach, zdobnych czepcach wirują jak unoszące się nad taflą wody motyle. Jak zatrzymane w kadrze. Ruch w bezruchu. Taniec.

Kot, Zaskoczony, Śnieg, Mora, Szary Pręgowany, Kot Mora

– Przepraszam, że zawracam głowę, jechałam tu kawał drogi, trudno to wyjaśnić, ale szukam tu pewnego mężczyzny z kotem. Kot nieduży, średni, w zasadzie bury, choć trudno określić jego sierść. Proszę tak nie patrzyć, nie mam złych intencji, żadna córka w poszukiwaniu alimentów ani nic z tych rzeczy. – Leokadia zamierzała odejść nagle uświadamiając sobie, że w zasadzie wszystko co powie zabrzmi idiotycznie. – Przepraszam, to coś w rodzaju intuicji, ale… Ale pewnie wszyscy tu mają koty i…

Jechała tu kawał drogi. Spory kawał – swoim wysłużonym suzuki. Cud, że nie zawiódł na mrozie i to na tak długiej trasie. Przyjechała tu, do Rumianówki wiedziona…czym? Snem? Instynktem? Szaleństwem? Lekarz by uznał, że próbuje za wszelką ceną urealniać i potwierdzać w faktach swoje urojenia. Pogorszenie. Nie ma co mówić. Nawet nie miała pewności, czy to „ta” Rumianówka. Co u licha znaczy „ta”? Pomyślała. Owszem jest Rumianówka, wioseczka na wymarciu, trzy chałupy na krzyż, ale przecież to był tylko sen, sen, w którym gadający kot wspominał tę nazwę. Skłoniła się nie patrząc na kobietę i skierowała się do samochodu zawstydzona.  

– Dobrze pani trafiła. Nazywam się Onufrowicz. Kot Ludwik i Janusz mieszkają w tamtym domu z zielonymi okiennicami. Zaprowadzę panią. Zna pani Janusza czy może kota?

Natura, Zima, Sezon, Śnieg, Drzewo, Zimowy Krajobraz

Leokadia nic nie odpowiedziała. Ludwik? Ludwik a nie Remigiusz? Może to pomyłka albo jakiś żart? Szła po prostu w ślad za piękną kobietą, która co rusz odwracała się i uśmiechała tajemniczo. Po chwili znalazły się na sporym podwórku. Kobieta zapukała do drzwi. Zgrzytnęło jakby ktoś walnął w klamkę. Drzwi się uchyliły, lecz nikogo za drzwiami nie było.

– Masz gościa. Przebyła kawał drogi, Ludwiku, pewnie na twoje wezwanie? – Wydawało się, że pani Onufrowicz mówi do pustki. Dopiero po chwili zza drzwi wyszedł kot. Niezbyt duży, nieokreślonej, choć w zasadzie burej maści. Spojrzał w górę i uśmiechnął się, choć u kota niewtajemniczonym trudno rozpoznać uśmiech.

Kot, Mały, Makrela, Oglądaj, Ciekawski, Kotek, Uroczy

– Witaj Leokadio, witam i ciebie w ten piękny dzień, droga pani Onufrowicz, błogosławiona szeptucho. – Rzekł kot Ludwik ludzkim głosem i zwrócił się do nowoprzybyłej. – Zdążyłaś.

– Witaj kocie. – Odpowiedziała Leokadia i dodała starając się ukryć swoje zaskoczenie. – Na co zdążyłam?

– Jak to na co? Będziemy świętowali! – Odpowiedział kot.            


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.