sytość

Sytość – koan

– Jedzenie jest ważne. – Krasnal mlasnął oblizując palce, które umoczył w polewie czekoladowej. Na talerzu miał już pieroga z grzybami, dwa śledzie, kawałek piernika, suszoną śliwkę, dwa grube plastry buraka z chrzanem i kawał pasztetu.

­ – Zjesz to wszystko? ­– Mistrz Qi-nol poprawił okulary by bacznie przyjrzeć się zawartości skrzaciego talerza i jego otoczeniu. W pobliżu bowiem leżały trzy ciastka z marcepanem, w tym dwa nadgryzione, udko kurczaka, kawałek faszerowanej ryby, rozciapciane resztki puddingu waniliowego, kawałek makowca, plaster boczku pieczonego, skórka po plastrze boczku pieczonego, resztki sałatki warzywnej i mnóstwo okruchów.

– Zjem, jasne, że zjem. Trochę odpocznę i znowu zjem. I potem znowu. Ale wyżerka. Jedzenie jest ważne – stwierdził i krasnal i umoczył śledzia w majonezie a potem polał go konfiturą z wiśni.

– Jest ważne, owszem – przytaknął mistrz smakując kawałek makowca lecz przerwał przypatrując się z dezaprobatą kolejnej porcji, tym razem bigosu, którą gość zmieszał z sosem waniliowym. Odwrócił głowę by zaoszczędzić sobie widoku kiełbaski owiniętej w słodki makaron z makiem, po czym dodał: – Twój dobór potraw jest dość dziwaczny, skrzacie. Zazwyczaj je się najpierw przystawki, zupy, potem dania główne, na końcu zaś desery. Ty nie dość, że jesz wszystko na raz, to jeszcze połykasz ogromne ilości. Zastanawiam się gdzie to wszystko mieścisz?

– Zarzucasz mi łakomstwo? – Skrzat zawiesił w powietrzu rękę, którą sięgał po plaster szynki.

– Może trochę, no cóż, nie żałuję ci. W pewnym sensie, być może, twój styl jedzenia może uchodzić za łakomstwo. – Stwierdził Qi-nol nie chcąc urazić gościa przy świątecznym stole.  

– Głód, mój miły mistrzu! Chodzi o głód. Pewnie niewiele wiesz o głodzie. My krasnale od pokoleń głodujemy. – Przełknął suszoną morelę. – Nawet kiedy mamy jedzenia pod dostatkiem i tak, gdzieś pod skórą czujemy, że głód czyha, czai się, osacza, skrada w ciemności. Trzeba się najeść, co tam najeść…nażreć, nachapać, nawpieprzać. Chodzi o głód mój miły gospodarzu. Głodu się nie zapomina. Głód leczy się latami. –  Ugryzł kawałek kiełbasy i kontynuował z pełnymi ustami.

–  My, maluścy wciąż jesteśmy głodni, nienasyceni, łakomi, zachłanni, chciwi, żądni jedzenia i…setek różnych rzeczy. Oczywiście również władzy. Tacy są krasnale. Tacy jesteśmy. Wiecznie głodni. – Połknął pieroga. – Bieda i głód. Dwie siostry. Zawsze są z nami. A nawet tym bardziej są, gdy jesteśmy najedzeni, syci i obżarci. Wtedy drwią z nas, że sytość przeminie i stanie się głodem.

________________

inne koany 


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.