wdzięczność - koan

Prezent dla Macieja Sz. na urodziny od Chani

Wdzięczność- koan

Prezent dla Macieja Sz. od Chani na urodziny

Kamerka w smartfonie trochę zadrżała potem obraz się ustabilizował i na ekranie pojawiła się twarz szpakowatego mężczyzny. Chrząknął i zaczął mówić, powoli, ale płynnie, jakby od dawna zamierzał wszystko to powiedzieć a każde słowo było wiele razy przemyślane.

Droga Elu!

Nagle okazało się, że jestem starszy od wszystkich. Wiem, wiem to przesada, ale też sporo w tym prawdy. Jak wiesz, biegam, może nie wyczynowo, ale dziesiątkę przebiegnę z buta, czyli dziesięć kilometrów bez specjalnej zadyszki. Oczywiście nie mam wyczynowego tempa, ale w godzinkę się zmieszczę na tym dystansie. Czasem biegnę z młodymi. Syn ma przecież aż lub dopiero 38 lat, a wnuk 15. Biegniemy równo. Czasem proszę, żeby syn zmniejszył tempo i widzę, jak wnuk przyjmuje to z ulgą, ale jak to nastolatek, za nic by się nie przyznał, że ociec narzucił zbyt duże tempo, prędzej by padł.

Czasy się zmieniły – biegniemy: dziadek, syn i wnuk, tak samo ubrani, podobnie sprawni. Oglądamy te same filmy, gramy w te same gry, choć oczywiście wnuk jest najlepszy, co wkurza jego ojca. W moim dzieciństwie facet w moi wieku chodził w rozwłóczonych spodniach, w rozdeptanych łapciach siedział przed ruskim telewizorem i ćmił papierocha, albo w barze przy piwku klął na wszystko dookoła. I nagle stał się cud, wszyscy odmłodnieliśmy, choć tego nie zauważamy. Noszę dżinsy, adidasy, czapeczkę i z upodobaniem słucham tej samej muzyki co młodzi, bo wciąż rock jest najlepszy. (Uśmiech). Puszczam wnukowi ulubione kawałki Metallicki, Iron Maiden i AC/DC. (Znów Uśmiech).

Urodziłem się w bardzo biednej dzielnicy i jestem z tego pokolenia, które pamięta biedę tamtych czasów. To mi bardzo pomaga. Gdy młodsi ode mnie mówią, że w 1981 nie było w telewizji Teleranka, kiedy Jaruzelski wprowadził stan wojenny w naszym kraju, tylko uśmiecham się. Ja wtedy byłem na strajku w swoim zakładzie. Baliśmy się prze potwornie. Komisarz wojskowy, który objął nasz zakład we władanie jednym dekretem wszystkich zwolnił a potem specjalna komisja od nowa przyjmowała do pracy weryfikując nieposłusznych. W sklepach nie było nic, dosłownie nic. Po chleb stałem w kolejce. Bieda.

Dlaczego jestem wdzięczny za moje trudne dzieciństwo i młodość, zapytasz? Gdyż nauczyłem się doceniać to, co mam a przede wszystkim ludzi, których kocham. Nie potrzebuję zbyt wiele do życia, potrafię oszczędzać i doceniać, tak doceniać. Co mam na myśli?

Wartością jest dla mnie przydatności i radość z różnych rzeczy, które mam, zdobyłem, osiągnąłem, które używam, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest dla mnie współdzielenie; bycie z kimś, z kim można te zwykłe rzeczy dzielić. Cieszy mnie nawet fajna lodówka, która dobrze chłodzi; duży telewizor, na którym świetnie ogląda się filmy; wspólnie przygotowany, pyszny obiad. Może zbyt mało to okazuję, ale cieszy mnie spacer, rozmowa, dotyk, czuły pocałunek.

A co do ludzi…Z ludźmi też się jakoś w końcu ułożyłem. W dużej mierze dzięki tobie, Elu. Jestem wreszcie dojrzały, owszem wskazuje na to mój wiek, ale chodzi mi o dojrzałość duchową, o dojrzałą miłość. Wiele rzeczy w życiu spieprzyłem, pewnie jak każdy. Każdy ma coś na sumieniu i jak rozmawia się nieco szczerzej z ludźmi to okazuje się, że mało kto miał proste ścieżki i jasne odpowiedzi. Dopiero czas na uczy pokory, jak w starej piosence, uczy nas dojrzałości. Dojrzałość według mnie wcale nie jest jakąś dalekowzrocznością, czy ostrożnością ani nawet zdrowym rozsądkiem. Dojrzałość jest docenianiem i wdzięcznością.

Przeczytałem niedawno książkę, w której autor pisze o wdzięczności, że jest to najmocniejsza magia, on tego tak nie nazywa, ale dla mnie to magia. Kiedy jestem wdzięczny za życie, którego doświadczam wszystko się układa, różne przypadki mi sprzyjają, ale najważniejsza wdzięczność jakiej doświadczam, to spotkanie z tobą, Elu. Nasza miłość, nasz związek. Obdarowałaś mnie uczuciem, dzięki któremu ani mój wiek ani przeszłość nie odgrywają roli, gdyż liczy się dla mnie każdy dzień z tobą. I znowu przychodzą mi do go głowy słowa starej piosenki: <<Nie liczę godzin i lat, / To życie mija nie, nie ja. /Z kilku dni w morzu dat/ Własny swój znaczę ślad, / Własny ślad.>>

Odkąd jesteśmy razem to wspólny ślad. Jutro są moje urodziny i z tej okazji postanowiłem świętować inaczej niż zwykle. Postanowiłem ci podziękować za naszą wspólną drogę i życzyć samemu sobie takiego szczęścia jakie zaznaję z tobą, aby trwało. Wiem, wiem (śmiech) za miłość się nie dziękuje, dlatego są to życzenia abyśmy na naszej drodze życia zawsze byli wewnętrznie młodzi i cieszyli się każdym dniem, który jest przed nami.

Z miłością, kocham cię Elu, twój Wiktor. (Uśmiech)  

Kamera znowu zadrżała. Twarz zniknęła z ekranu i po chwili znowu się pojawiła.

­­Dlaczego to nagranie? Och, wiesz, że czasami wkoło jest tyle zamieszania. W moje urodziny może nie być okazji, żeby spokojnie pogadać. Ponadto wolę w ciszy ułożyć sobie to, co mam do powiedzenia i poza tym nagranie…pozostaje na zawsze. (Znów uśmiech).   


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.