wiara - niewiara

Wiara – niewiara – koan

– Na czym opiera się nasza wiara, mistrzu Kan lu? – Spytał Li wan, sędziwy mnich. Po zakończonej ceremonii starannie układał szaty liturgiczne jak to miał w zwyczaju.

Mistrz Kan lu przy pomocy dwóch młodych uczniów usiłował zdjąć ciężką maskę, która zakrywała całą jego głowę. Po chwili szamotania się ze strojem i ciasną obręczą przytrzymującą maskę mistrz Kan lu z ulgą opadł na ławkę.

Mnich nie doczekawszy się odpowiedzi stwierdził po chwili:

– Piękną dziś mieliśmy ceremonię. Rozrzucanie kwiatów jak nigdy było uroczyste. Wiatr wysoko unosił ich płatki. To dobry znak. A święcenie kamieni poszło nad wyraz sprawnie pomimo, że wieśniacy przynieśli ich nadzwyczajnie dużo, tego roku. Pięknie pomalowane. Udane święto.

– Pytałeś, czcigodny Li wan o sens naszej wiary? – Mistrz w końcu odezwał się ignorując refleksje mnicha na temat kwiatów, wieśniaków i błogosławienia kamieni.

Młodzi uczniowie, którzy pomagali mistrzowi zdejmować rytualny strój i maskę z uwagą przyglądali się obu dostojnym nauczycielom, ciekawi co też wyniknie z ich konwersacji na temat wiary.

– Nie sądzisz chyba, że mają znaczenia te wszystkie rytuały, tańce, piszczałki i bębenki. Rzucanie kwiatów i teatralne stroje to relikty przeszłości, dziwactwa. Dlaczego wciąż uprawiamy ten kuriozalny teatr? Z powodu ludzi? Czy może z powodu naszego lęku przez zmianą? – Stwierdził Kan lu i dodał śmiejąc się i ocierając twarz z potu: – Uwierzyliśmy, że na tym polega nasza wiara. Co za absurd! Co gorsza, nie mamy odwagi, żeby powiedzieć najpierw sobie a potem ludziom, że wierzymy nie tyle w moc kwiatów rzucanych na wiatr i w baśniowe duchy, co w moc siebie samych. Nie wspieramy w ludziach ich własnej mocy ale każemy im wierzyć, że moc spłynie na nich z zewnątrz. Ludzie lubią oddawać odpowiedzialność jak nie zwierzchnikom, to kapłonom, jak nie kapłanom, to iluzorycznemu Bogu. W ten sposób stają się na powrót dziećmi. Święcenie kamieni, też coś, co za bzdura!

­ – Po prostu nie lubisz, drogi Mistrzu Kan lu dźwigać stroju Zaklinacza Demonów, jest ciężki i niewygodny. Tańczyłeś w nim rytualny taniec przez kilka godzin, to ciężka praca.

– Spal te wszystkie stroje i maski, czcigodny Li wan, zaoszczędzimy na opale. Mamy chłodne wieczory i mroźne ranki. Porąb i spal je wszystkie. Nie będzie więcej pustych rytuałów w naszym klasztorze. Rytuały to nie jest wiara. Wiara to jest przebudzenie. Przebudzenie nie potrzebuje wiary tylko mądrości.

– Jak każesz mistrzu, ale nie spalę ich, co najwyżej oddam do muzeum, to nasza tradycja – odpowiedział Li wan stanowczo.

– W takim razie oddaj do muzeum. Zrób przetarg, wybierz oferenta i niech nam zapłaci. Wyremontujemy dach i kupimy opał. Ludzi będziemy uczyć od dziś prawdziwej wiary, wiary w siebie, w sens osobistej drogi.

– Dokąd ta droga ma ich zaprowadzić? – Tym razem Li wan szeroko się uśmiechnął.

– Dokąd zechcą – odpowiedział Kan lu.

– Dokąd zechcą? Też mi odpowiedź. – Li wan wzruszył ramionami. – Większość z nich pójdzie wtedy do karczmy i tyle z tego będzie. A mogliby pięknie świętować rozrzucając kwiaty i błogosławiąc kamienie, którymi będą potem ciskać w demony. Ludzie lubią w coś rzucać, to daje im poczucie wpływu i…ulgę.  

______________________

koan “Wdzięczność – niewdzięczność” 


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.