wierność - niewierność

Wierność – niewierność – koan

– Najważniejszą normą w związkach jest wierność a jednak ludzie się zdradzają. Czytałem mistrzu, że według licznych badań nawet 70 % osób żyjących w związkach przyznaje się, mówiąc potocznie, do skoku w bok, czyli do dłużej lub krótszej zdrady? O co więc chodzi z tą wiernością, jak mistrz sądzi? – Spytał profesor Nan, który przybył na spotkanie z mistrzem Kan lu z odległego uniwersytetu. Słyszał bowiem, że w kręgu zainteresowań mnicha są również związki międzyludzkie, relacje i szeroko pojęta psychologia. Modnym obyczajem stało się zasięganie opinii mistrzów duchowych zatem profesor podążył śladem swoich kolegów.­

– To co nazywasz zdradą nie jedno ma imię i przyczynę. Tak jak nie istnieje jeden rodzaj papryki ani jeden kolor róż. Są papryki tak ostre i nieznośne zarazem, że jednak kropla może zepsuć potrawę, są i słodkie, z których robi się konfitury. – Odpowiedział mistrz.

– Mam nadzieję, że rozumiem metaforę. Jednakże o każdej ludzkiej sprawie można rzec, że jest kwaśna i słodka zarazem lub, że bywają kwestie trudne i łatwe – zaśmiał się profesor Nan lecz w jego głosie można było wyczuć lekki zawód.

Nie po to odbył długą podróż a potem męczącą wspinaczkę pod górę, niełatwą przy sporej nadwadze, żeby zadowolić się banałami wypowiadanym i przez jakiegoś klasztornego mistrza, nawet jeśli otoczony był pewną sławą i estymą miejscowej ludności.

– Czcigodny profesorze. Zdrada, jak doskonale wiesz, ma zawsze swoją przyczynę. Przyczyna decyduje o znaczeniu zdrady i jej skutkach, zarówno dla tego kto zdradza, jak i dlatego kto został zdradzony. Przyczyna może tkwić w napompowanym ego zarówno osoby, która łamie obietnicę wierności jak w rozdętym ego osoby, która czuje się zdradzona.

­ – Jak to? – Zdziwił się profesor Nan.

­– Owszem. Czyż nie zdradza człowiek, który przez swoją gnuśność, ospałość i bierność tłumi energię partnera w związku? Czyż nie zdradza uzależniony od alkoholu, nikotyny lub hazardu, choćby był nawet absolutnie wierny w sferze obyczaju seksualnego? Czyż nie zdradza żona, która odsuwa męża po urodzeniu dzieci? Czyż nie zdradza mąż, który kontroluje swoją żonę? Czyż nie zdradza niepewny kochanek, który chce potwierdzić swoją męskość? Czyż nie zdradza niekochana kobieta, która chce sprawdzić, czy jeszcze wzbudzi pożądanie innego? Czyż nie zdradza manipulujący emocjami w związku? Czyż nie zdradza płytko pojmujący świat partner, który odmawia spotkania duchowego z drugą osobą? Czyż nie zdradza zatwardziały dogmatyk swoim fundamentalizmem, idiota swoją głupotą, cham swoją agresją, niedojrzały swoim infantylizmem, uległy swoją biernością, gnuśny swoim lenistwem, cynik swoim szyderstwem? Wszyscy oni w języku potocznym zdradzają ale czyż zdrada nie jest niekiedy konieczna? Zdrada może być podyktowana egoizmem, bólem, zagubieniem, niedojrzałością ale może być również wezwaniem wolności.

– Jak to? – Powtórzył profesor Nan uświadamiając sobie jednocześnie, że jego „jak to” jest nazbyt naiwne jak na profesora uniwersytetu ale za nic nie był w stanie zadać bardziej złożonego pytania, zaskoczony odpowiedzią mistrza.

– Chcąc chronić siebie wielu poodejmuje decyzję o odejściu, czyli o zdradzie. W końcu uświadamiasz sobie, że aby przeżyć musisz odejść od głupca, od prześladowcy, od dogmatyka, od próżniaka, od zgnuśniałego, od wampira. Każdy z nich twoje odejście nazwie zdradą. Potwierdzą to jego sprzymierzeńcy i pocieszyciele. Potwierdzi to również system. Jednak pewnego razu otwierasz bramy w środku nocy, jak najgorszy wróg, który wpuszcza do oblężonej twierdzy obcych, gdyż uświadamiasz sobie, że zginiesz wraz ze swoimi dziećmi uwięziony przez tyrana. Odchodzisz. Czasem uciekasz. Czasem znikasz. Zdradzasz. Łamiesz przysięgę. Biegniesz co sił zanim tyran się zorientuje.  

– Jak to? – Powtórzył profesor Nan i ugryzł się w język żałując, że zdecydował się na spotkanie z mistrzem Kan lu. Czuł bowiem, że utracił właśnie pewność siebie, którą tak skrzętnie budował przez lata praktyki uniwersyteckiej. Czuł, że nie będzie mógł znieść świadomości, że gdzieś tam, w górach, żyje mnich, zwany przez swoich mistrzem, który nie zabiega o sławę ani o powodzenie i co gorsza bez badań uniwersyteckich, testów i wnioskowania naukowego rozumie więcej a może nawet wszystko to, co on, profesor Nan usiłował zrozumieć od czasu ukończenia studiów.

– Ty również profesorze czujesz się teraz jak zdrajca. Przybyłeś do małego klasztoru w górach by rozmawiać z prostym mnichem, którego co gorsza, nazywają mistrzem. Tym samym zdradzasz uniwersytecki majestat i powagę. – Stwierdził mistrz Kan lu. – Jeżeli przyznasz mi rację będziesz zdrajcą. Jeśli się ze mną nie zgodzisz poczujesz, że zdradzasz moje zaufanie i naruszasz zasadę gościnności. Co gorsza odbyłeś długą podróż, więc zaprzeczając jej sensowności zdradziłbyś sam siebie i własną decyzję. Jesteś zdrajcą profesorze! Wiarołomnym zdrajcą! – Rzekł Kan lu.

– Jak to? – Powiedział profesor Nan i rozpłakał się jak bezradne dziecko.

_______________

inne koany


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.