Kategoria

Kołczołan

Testament – koan

Oprócz testamentu i podziału majtku, którego się spodziewał dostał też starą kasetę magnetofonową i dawny odtwarzacz, zwany walkmanem. Załadował baterię i włączył. Z małego głośniczka popłynął znany głos: „No dobrze, no więc stań przed lustrem, zrób jakąś głupią minę i policz, ile masz lat? Dobrze. Teraz odejmij te wszystkie lata, które cię kształtowały, ale kompletnie […]

Tabu – koan

– Wybieram się do Trąbiszoni, drogi senatorze, co mi doradzisz? Wiele lat spędziłeś w tym kraju. – Po pierwsze nie nazywaj mieszkańców Trąbiszonami ani ich kraju Trąbiszonią, nie znoszą tego, szanowny konsulu. – Ale przecież, jak mi wiadomo, trąbią, z tego słyną, senatorze. – Owszem, lecz trąbienie jest tematem tabu. To pierwsza rzecz, którą musisz […]

Kukułka – koan

– Wujku, wujku, kukułka kuka! – zawołały dzieci. – Osiem, dziewięć, jedenaście, osiemnaście! Opowiedz nam o kukułce!  – W kwestii kukułki rzecz ma się następująco. Z punktu widzenia ludzkich norm ptak jest wredny i tyle. Samica składa jaja do cudzego gniazda. Najczęściej wybiera gniazda świergotków, pliszek, pokrzewek, gąsiorków oraz trzcinników. Skąd wie, skubana, które jaja […]

Choroba króla – koan

Pewien król poważnie zachorował, znacie to. Kilu medyków straciło pracę (a w wersji bardziej okrutnej – głowy), gdyż ich porady nie skutkowały wyzdrowieniem ani nawet poprawą zdrowia Jego Królewskiej Mości. Jest też wersja o rycerzach, synach a nawet pastuszkach, którzy wyruszają na poszukiwanie wody życia albo jabłka uzdrowienia. W końcu, znacie to doskonale, pojawia się […]

Pieniądze – koan

Pieniądze. Przeliczył je wszystkie i wsadził do skrzyni. Osobno monety; rzecz jasna złote zawijał w jedwabne szmatki a srebrne w bawełniane; osobno banknoty. Te grupował zarówno co do nominałów jak i waluty. Nie, nie zwijał ich w rulony, gdzieżby. Układał prościutko, równiutko, na płask, wygładzał. Każdą paczkę zawijał w pergamin po tysiąc, dziesięć tysięcy, sto […]

Sen – koan

Strażnik nudził się. Nudził się strasznie. W dodatku dzień był upalny i hełm a także pancerz oraz opończa nagrzewały się straszniej od straszliwego znudzenia, w które popadł. Cień w bramie południowej był marny a w zasadzie prawie go nie było, gdyż brama, jak sama nazwa wskazywała, ustawiona była od strony południowej a było właśnie niemal […]

Oświecenie – koan

– Bracie! – krzyknął borsuk zaraz po wyjściu z autobusu. Wiadomo, prywatne połączenie lokalne – drożyzna, ale borsuk wracał z daleka. Tydzień medytacji. Zbierał przez rok na ten kosztowny kurs u znanego jogina czy też bramina, lis nie pamiętał szczegółów. Lis, jak to lis, nieufny cofnął się o krok widząc u borsuka silne zapędy do […]

Wnyk – koan

– O w mordę, ale miałem szczęście – lis polizał nerwowo łapę – jakiś sukinsyn powiesił wnyk na sarny i to z grubego drutu. Omal w niego nie wpadłem.   – Wszystko jest ładem, jeśli nie zakłócasz emergencji. Entropia też jest częścią ładu – stwierdził stary żuraw, który akurat przysiadł na zwalonym pniu opodal mokradła. […]

Myśl – koan

– A jeśli przy pomocy myśli można zmienić wszystko? – Zastanowił się borsuk. – Czyli co na przykład?  – łasica o imieniu Janek wyciągnął się na gałęzi dębu tuż nad głową borsuka – po czym dodał: – lubię te nasze pogawędki o świcie. Łasica najedzony po nocnych łowach może się odprężyć, podyskutować, zanim schowa się […]

Gęś – koan

– Co chciałbyś mi powiedzieć o poranku? – lisica wygięła szyję i zatrzepotała rzęsami. Zdyszany lis rzucił pod jej łapy wielką gęś, którą nie bez trudu przytargał z odległej wioski. Miał zamiar coś odpowiedzieć, ale brakło mu tchu. Łapał wielkie hausty powietrza. – Świeżutka, tym razem żadnej padliny. Namęczyłeś się, nastarałeś mój ty rudy siłaczu […]

Talent – koan

– Łasic twierdzi, że ja jako lis naśmiewam się bezczelnie z ludzi pracujących na ten przykład na kasie – stwierdził lis samokrytycznie. – Się nie mówi ja jako lis – stwierdził borsuk ­to błąd frazeologiczny jest, niewłaściwe połączenie wyrazów a ponadto błąd stylistyczny ze względu na eufonię. Naruszasz walor estetyczny brzmienia, czyli postaci dźwiękowej wypowiedzi. […]

Motyl – koan

– O motyl! Patrz jaki piękny motyl, gościu! – ucieszył się borsuk. – Motyl to symbol przemiany. Przemiana to mocna rzecz. – A ty w kółko swoje – stwierdził lis. – Nic tylko przemiana, odmiana, zmiana osobista. Stań się olbrzymem, bądź odważny, żyj w pełni, stań się sobą! – No, dokładnie tak, gościu: Bądź sobą! […]