Kategoria

Kołczołan

Negocjacje – koan

– Nie ma sprawiedliwości na świecie – wydyszał zając. – Nie ma – potwierdził lis i capnął zająca za tylną łapę. Już, już miał zacisnąć zęby na piszczelu szaraka, gdy ten nagle przestał się wyrywać i powiedział: – Zaraz, zaraz, a gdybym ci zaproponował sto złotych? – Nie ma mowy, jestem głodny – wymamrotał lis […]

Zabawna rada – koan

– No i jaką masz dla mnie zabawną radę? –  Borsuk wygodnie rozparł się na trawie, po czym dodał: – ­ Łasic twierdzi, że nasze rozmowy wcale nie są śmieszne. Ostatnią podsłuchiwał schowany w dziupli dębu, skurczybyk. – Nie mówi się łasic, tylko łasica – ofuknął go lis. – W rzeczownikach rodzaju męskiego w końcówce […]

Autor – koan

–  Kiedyś napisałem na końcu pewnej książki: Żyj, oddychaj! Ktoś w komentarzu, do jakiejś recenzji napisał, że to idiotyczna porada, gdyż życie, a tym bardziej oddychanie są naturalne, w dodatku bezrefleksyjne – autor zaśmiał się i pogładził się po głowie jakby zamierzał zrzucić niewidzialny śnieg z włosów. – Na fakt – zastanowił się dziennikarz – […]

Ład – koan

Gdy wszystko w sobie masz uporządkowane wówczas również na zewnątrz ciebie powstaje ład. Wtedy zaczynasz rozumieć, że wszystko co ci się przydarza jest twoim wyborem. Po chwili również odkryjesz, że każda sytuacja, wszystkie momenty, absolutnie wszystkie, są nie tylko twoim wyborem, ale przede wszystkim twoim dziełem. Wtedy także doświadczysz jedności z tym co wcześniej uznawałeś […]

Gad – koan

–  Mój guru, mój mistrz, to psychopata, chwycił mnie dzisiaj znienacka za pierś i pocałował z języczkiem. – Boże, Elka, w coś ty się znowu wpakowała? – Wiesz, że mam słabość to starszych facetów, w dodatku takich z autorytetem, i wiedzą, i w ogóle. – Co to mi za autorytet, który molestuje studentkę? No daj […]

Spadek – koan

– Postanowiłem zakopać starą strzelbę po dziadku. Albo nie, lepiej ją utopię. – Zwariowałeś? Przecież to pamiątka rodzinna. Poza tym zdaje się, że jest dość cenna a zezwolenie przecież załatwisz bez problemu. – Dziadek był starym draniem. Pił i bił. Do tego mordował zwierzęta. Gdy ojciec sprezentował mi tę cholerną flintę poczułem, że podrzuca mi […]

Głód – koan

Głód? No cóż, o głodzie wiemy niewiele, nie to, co nasi pradziadowie. W lutym, w marcu brakowało podstawowej żywności a kartofle były rarytasem. Przeżycie zimy – to było wyzwanie. Zapasy pieczołowicie zebrane na zimę szybko topniały. Rodziny były bardzo liczne. W ogóle co my wiemy? Oni cierpieli z powodu masowych epidemii, wojen, zimna, rewolucji, najazdów, […]

Ślimak na księżycu – koan

– No więc wyobraź sobie, że Wszechświat jest tak ogromny… – Jak ogromny, tatku? – Na przykład na działkę nad Solinę jedziemy do cioci Jagody tyle co dwie lekcje i długa przerwa. Zazwyczaj droga bardzo ci się dłuży. Kiedy jedziemy nad morze, prawie cały dzień, masz wrażenie, że nigdy nie dojedziemy, że Międzyzdroje lub Hel […]

Nimfy – koan

Może zza ściany a może gdzieś z klatki schodowej doszedł go dialog a właściwie monolog wypowiadany delikatnym, łagodnym głosem. Trudno było rozpoznać czy był to głos męski, czy żeński. Usłyszał fragment zaledwie. – Nimfy leśne dawnymi czasy strzegły borów, łęgów, puszczy i bagien. Chroniły rośliny i zwierzęta, lecz również opiekowały się ludźmi, którzy zdecydowali się […]

Bukinista – koan

Przechodzień podszedł do bukinisty, który na kilku stołach rozłożył stare książki. Przejrzał od niechcenia dwie, może trzy pozycje z brzegu. – I to się opłaca? – spytał. Starszy mężczyzna zdjął okulary, przetarł szkła sporym kawałkiem irchy, ponownie je założył i z uśmiechem odpowiedział: – Nie wiem, jestem molem książkowym. – Jak to, pan nie wie? […]

Mały miś – koan

Mały, bury miś, który od urodzenia wychowywał się w grocie skalnej, wśród stalagmitów, stalaktytów i zmarzliny, pewnego dnia w nikłym świetle, do którego przyzwyczaił się jego wzrok, zobaczył kolorowe motyle. Jak tam wleciały? Skąd się wzięły? Czym były? Miś nie miał pojęcia. Były piękne, kolorowe, najbarwniejsze i najpiękniejsze spośród wszelkich doznań jakich miś doświadczył żyjąc […]

Dowody – koan

– Opowiem wam dzisiaj jak z wujem Frankiem przepędziliśmy wstrętną wiedźmę. – Jak dziadku, jak przepędziliście? – Raźno zakrzyknęły dzieciaki. – Opowiedz dziaduniu, opowiedz! – Normalnie – oznajmił dziadek – gdy jużeśmy wiedzieli niezbicie, że wiedźmą jest, popędziliśmy wedźmichę na cztery wiatry. – A skąd wiedzieliście? – spytały dzieciaki. – Niezbicie. – Dodał najmłodszy Jasiek. […]