Kategoria

Tao

Powroźnik – koan

Całe życie plątał sznurki. Nie w sensie dosłownym. Plątał, czyli zwijał. Był profesjonalnym powroźnikiem. Splatał sznurki, sznury, linki, cumy, hole, powrozy, postronki, pyty, powrósła. Niektóre zwijał ręcznie, inne przy pomocy prostych krosien, motowidła lub dratwy z długą, zakrzywioną igłą. Były to sznury wyjątkowe, rzekłby – świąteczne. Do splatania sznurów codziennych używał maszyn tak wydajnych, że […]

Noc – koan

Trzecia kawa, czwarta kawa. Trzeba się obudzić. Kilometry. Usypiający rytm świateł. Noc. Piąta kawa. Zimne powietrze aż kłuje na krótkim postoju. Kanapka. Czy na gorąco? – rumiana dziewczyna w służbowym fartuszku zadaje kluczowe pytanie.  A co za różnica? I tak każda z tych kanapek jest w zasadzie niejadalna. Z jakiego powodu na stacjach benzynowych jedzenie […]

Jak śpiewa gil? – koan

– Pogmatwane te nasze losy – westchnął i przeczesał dłonią krótko obcięte włosy. – Pogmatwane? Z jakiego powodu tak sądzisz? – Wojna, potem Ruscy, komuna a potem kolejne kryzysy. A jeszcze wcześniej zabory, powstania. Jak nie jedni, to drudzy nas łupili. Ciągle mamy przechlapane. Tatarzy, Krzyżacy, Turcy, Szwedzi, Ukraińcy, Ruscy, Niemcy – wszyscy przeciwko nam. […]

Portrety – koan

– Portrety jak wiadomo oddają nie tyle twarze modeli, osób portretowanych, co ducha artysty, który je sportretował. Tak jest w malarstwie. W fotografii inaczej. Artysta fotografik znika, gdzieś w głębi za obiektywem i jego artyzm można rozpoznać po tym, że portret mówi za siebie. Ujawnia swego ducha. Ujawnia tajemną moc osoby zatrzymanej w kadrze. – […]

Zaproszenie – koan

Wszedł do starego domu. Nie był to budynek zaniedbany, lecz raczej dojrzały, w pewnym sensie dostojny. Zbudowano go kilka dekad temu, bez nowobogackiego sznytu, bez brukowanych alejek, kutych bram i wymyślnych kandelabrów. W ogródku raczej nieład. W zasadzie zwyczajny dom, ale ten zapach. Zioła i koty. Nie, nie mocz czy stęchlizna raczej aromat zieleni, obecność […]

Szata – koan

Założyła sukienkę, potem zdjęła. Ubrała sweter i spodnie dresowe. Znów założyła sukienkę tym razem szarą. Tamta była bura albo sprany błękit a może coś w rodzaju indygo wpadającego w brąz. Szarobure. Były szare nie dlatego, że były to ubrania słabej jakości lecz z powodu jej wyborów. Wybierała bure. Bure, szare, ciemne a właściwe szaro ziemiste, […]

Języki obce – koan dla Mariusza D.

Intelektualna dezynwoltura sprawia, że nawet najtrafniejsze interpretacje imponderabiliów tracą na znaczeniu. Pozorna kongruencja wprowadza odbiorcę w stan afektu zmieszanego z frustracją w wyniku czego spatologizownie nabiera literalnego znaczenia dla koncepcji pracy z obiektem. Niekiedy możemy przyznać rację lacanowskiej interpretacji zjawisk lingwistycznych poprzedzających rozumienie lecz tylko wtedy, gdy zdystansujemy się do logosu wchodząc na pozycje transcendentne […]

Bliskość – koan dla Asi B.

Wtulił się a potem zwinął w kłębek. Znów obrócił się wokół osi. Ciepło. Ciepło i zimno. W grzbiet zimno, w brzuch ciepło. Jak tu się wtulić, gdy w grzbiet przeraźliwie zimno? Żadnego mruczenia. Na takim chłodzie nie da się mruczeć. Drugie futerko drżące. To z przodu. Od strony brzuszka. Drży bardzo. Temu futerku bardziej zimno. […]

Vincent – koan

  – I jeszcze słów kilka. No tak. Nowość. Nowe. Co tu powiedzieć? – Spojrzał w ekran komputera. Na górze mała ikona z jego zdeformowaną twarzą. Niemal na całej szerokości ekranu twarz rozmówczyni z pomarańczowym tłem jakiegoś pomieszczenia. Pewnie odblask lampy. Sylwetka trochę w cieniu, co rusz znikająca z pola widzenia kamery jakby co moment […]

Ćmy – koan

Praca jak praca. Wiadomo. W Sylwestra zarobek jest największy. Czy mam tequilę? Gościu? Mam sześć rodzajów tequili. Wypił. Od razu dwa kieliszki. Polizał cytrynę tylko raz. Odszedł. Osunął się. Bez limitu. W Sylwestra podaję drinki bez limitu – ścięty, pijany w trupa, nieprzytomny – każdemu nalewam. Wszyscy są nieprzytomni. Każdy jest ścięty. Wszyscy piją. Żeby […]

Nowy mistrz – koan

– Jaka jest przedostatnia rzecz mistrzu? – Z jakiego powodu nie pytasz o rzecz ostatnią? – stary szczur podrapał się po pyszczku i ze smutkiem spojrzał na spadający wąs, czyli szczurzy wibrys, włos czuciowy. – Doskonale wiem, że ostatnią rzeczą w życiu szczura jest kot. Rzecz jasna mam tu na myśli metaforę. Kot jako symbol […]

Intuicja – koan dla Sylwii

Bajarz zaczął swoją opowieść: – Bardzo dawno temu, pewien kowal a może był do garncarz lub też piwowar zgubił się w drodze do domu. Jakie ma znacznie zawód tego człowieka? Żadnego. Istotne było to, że wracał z targu, gdzie sprzedał swoje towary i wiózł w sakiewce sporo zarobionego grosza. Oczywiście dla garncarza lub piwowara jego […]