Zapracowana bez odpoczynku – koan dla Jarosława
Nornica szybkim truchtem wbiegła na skałę. Niosła ostanie już dziecko. Ułożyła je w kępce mchu jak pozostałe sześć, jeszcze ślepych maleństw, przysiadła i na chwilę odetchnęła. Pierwsze krople deszczu spadły z nieba. Nie mogła złapać tchu. Dopiero po długiej chwili jej oddech się wyrównał. – Mówiłam ci, to był błąd, żeby budować gniazdo tak nisko. […]