Maciej Bennewicz

blog kognitywistyczny

Gęś – koan

– Co chciałbyś mi powiedzieć o poranku? – lisica wygięła szyję i zatrzepotała rzęsami. Zdyszany lis rzucił pod jej łapy wielką gęś, którą nie bez trudu przytargał z odległej wioski. Miał zamiar coś odpowiedzieć, ale brakło mu tchu. Łapał wielkie hausty powietrza. – Świeżutka, tym razem żadnej padliny. Namęczyłeś się, nastarałeś mój ty rudy siłaczu […]

Talent – koan

– Łasic twierdzi, że ja jako lis naśmiewam się bezczelnie z ludzi pracujących na ten przykład na kasie – stwierdził lis samokrytycznie. – Się nie mówi ja jako lis – stwierdził borsuk ­to błąd frazeologiczny jest, niewłaściwe połączenie wyrazów a ponadto błąd stylistyczny ze względu na eufonię. Naruszasz walor estetyczny brzmienia, czyli postaci dźwiękowej wypowiedzi. […]

Motyl – koan

– O motyl! Patrz jaki piękny motyl, gościu! – ucieszył się borsuk. – Motyl to symbol przemiany. Przemiana to mocna rzecz. – A ty w kółko swoje – stwierdził lis. – Nic tylko przemiana, odmiana, zmiana osobista. Stań się olbrzymem, bądź odważny, żyj w pełni, stań się sobą! – No, dokładnie tak, gościu: Bądź sobą! […]

Negocjacje – koan

– Nie ma sprawiedliwości na świecie – wydyszał zając. – Nie ma – potwierdził lis i capnął zająca za tylną łapę. Już, już miał zacisnąć zęby na piszczelu szaraka, gdy ten nagle przestał się wyrywać i powiedział: – Zaraz, zaraz, a gdybym ci zaproponował sto złotych? – Nie ma mowy, jestem głodny – wymamrotał lis […]

Zabawna rada – koan

– No i jaką masz dla mnie zabawną radę? –  Borsuk wygodnie rozparł się na trawie, po czym dodał: – ­ Łasic twierdzi, że nasze rozmowy wcale nie są śmieszne. Ostatnią podsłuchiwał schowany w dziupli dębu, skurczybyk. – Nie mówi się łasic, tylko łasica – ofuknął go lis. – W rzeczownikach rodzaju męskiego w końcówce […]

Efekt przyciągania – koan

– Wszystko jest możliwe – powiedział borsuk potrząsając pyszczkiem, w którym trzymał kawałek pysznej padliny. – To nic nie znaczy, to zbyt ogólne – lis polizał łapę a potem potrząsnął ogonem. – Na przykład my, lisy jesteśmy kolejnym zagrożonym gatunkiem. Cud, że przetrwaliśmy tyle wieków, Zawsze szczute, traktowane jak najgorsze szkodniki, uznawane za podstępne bestie, […]

Autor – koan

–  Kiedyś napisałem na końcu pewnej książki: Żyj, oddychaj! Ktoś w komentarzu, do jakiejś recenzji napisał, że to idiotyczna porada, gdyż życie, a tym bardziej oddychanie są naturalne, w dodatku bezrefleksyjne – autor zaśmiał się i pogładził się po głowie jakby zamierzał zrzucić niewidzialny śnieg z włosów. – Na fakt – zastanowił się dziennikarz – […]

Ład – koan

Gdy wszystko w sobie masz uporządkowane wówczas również na zewnątrz ciebie powstaje ład. Wtedy zaczynasz rozumieć, że wszystko co ci się przydarza jest twoim wyborem. Po chwili również odkryjesz, że każda sytuacja, wszystkie momenty, absolutnie wszystkie, są nie tylko twoim wyborem, ale przede wszystkim twoim dziełem. Wtedy także doświadczysz jedności z tym co wcześniej uznawałeś […]

Gad – koan

–  Mój guru, mój mistrz, to psychopata, chwycił mnie dzisiaj znienacka za pierś i pocałował z języczkiem. – Boże, Elka, w coś ty się znowu wpakowała? – Wiesz, że mam słabość to starszych facetów, w dodatku takich z autorytetem, i wiedzą, i w ogóle. – Co to mi za autorytet, który molestuje studentkę? No daj […]

Spadek – koan

– Postanowiłem zakopać starą strzelbę po dziadku. Albo nie, lepiej ją utopię. – Zwariowałeś? Przecież to pamiątka rodzinna. Poza tym zdaje się, że jest dość cenna a zezwolenie przecież załatwisz bez problemu. – Dziadek był starym draniem. Pił i bił. Do tego mordował zwierzęta. Gdy ojciec sprezentował mi tę cholerną flintę poczułem, że podrzuca mi […]

Głód – koan

Głód? No cóż, o głodzie wiemy niewiele, nie to, co nasi pradziadowie. W lutym, w marcu brakowało podstawowej żywności a kartofle były rarytasem. Przeżycie zimy – to było wyzwanie. Zapasy pieczołowicie zebrane na zimę szybko topniały. Rodziny były bardzo liczne. W ogóle co my wiemy? Oni cierpieli z powodu masowych epidemii, wojen, zimna, rewolucji, najazdów, […]

Ślimak na księżycu – koan

– No więc wyobraź sobie, że Wszechświat jest tak ogromny… – Jak ogromny, tatku? – Na przykład na działkę nad Solinę jedziemy do cioci Jagody tyle co dwie lekcje i długa przerwa. Zazwyczaj droga bardzo ci się dłuży. Kiedy jedziemy nad morze, prawie cały dzień, masz wrażenie, że nigdy nie dojedziemy, że Międzyzdroje lub Hel […]