Kategoria

Metafory

Prapradziad – koan

W pewnej chwili przestał ją słyszeć. To było przyjemne uczucie. To znaczy słyszał słowa lecz zdarzyło się coś jeszcze, jakby rozmycie wzorku, jak gdyby nieostrość a jednak rodzaj głębi.  W jej twarzy, jak w lustrze, przewijały się inne twarze. Czym były? Kogo reprezentowały? Słyszał  o różnych rytuałach, parapsychologii, o rzekomym polu morficznym. Sądzono, że w […]

Prezenty – koan

Puste pudło. Kolejny złoty sznurek. Papier. Puste pudło. Wstążka. Tym razem czerwona kokarda, naprawdę wielka. I znowu w środku nic. Pusto. Teraz największy pakunek,  jakby w środku zapakowano ogromną maskotkę. Przecież nie może to być maskotka? Od dawna nie jest dzieckiem. Kołdra? Może dwie poduszki? Może robot kuchenny? Dron? Odkurzacz? Ekran? Konsola? Złoty papier porwany. […]

Życzenia – koan

– Najlepsze życzenia syneczku. Zdrowia, szczęścia pomyślności – powiedział i chrupnął opłatkiem. – No i jeszcze zdrówka, a prawda „zdrówka” już było. – Nerwowo pokręcił głową spoglądając na dywan jakby chciał odnaleźć kawałki opłatka, które upadły a przecież nie upadły. Nie było żadnego opłatka. – Tatku, przecież ty nie żyjesz – powiedział. – A prawda, […]

Rola – misja. Koan dla Joanny N.

– Przybyliśmy tu z misją – powiedział pierwszy, nieco wyższy. Nie przypominali naiwnych wyobrażeń scenografów filmowych -co bardzo ją zdziwiło. Żadnych smoczych pysków, zwisających macek i jajowatych głów. Żadnych zielonych ludzików z oczami przypominającymi filiżanki. Ci dwaj wyglądali trochę jak hipstersi, a trochę jak geje przebrani za rządowych ochroniarzy. Mielina sobie czarne garnitury lecz fluorescencyjne […]

Przesilenie zimowe 2018 – koan

Kliknął na artykuł, przejrzał kilka linijek, potem kilka następnych akapitów i wreszcie przeczytał na głos popijając kawę sporymi łykami tak jak lubił: 25 grudnia to przybliżony czas kiedy punkt wschodu słońca zaczyna się przesuwać ku północy, po półrocznej podróży ku południu. Dzień, w którym występuje przesilenie zimowe, jest najkrótszym dniem w roku na półkuli północnej. […]

Wysokie loty – koan dla Kasi C.

Aparat tlenowy. Szczelność. Ustabilizowanie. Najważniejsze rzeczy. Ustabilizowanie, wyrównanie lotu. Dwa spadochrony. Specjalny, miękki kewlar odporny na niskie i wysokie temperatury. Obu będzie doświadczał. Już jest minus 42 stopnie Celsjusza. Wszystko wielokrotnie przetestowane. Gdy zniży lot, gdy przyspieszy zrobi się gorąco. Piekielnie gorąco. Usłyszał głos w słuchawkach wbudowanych w hełm. Głos z bazy na Ziemi. – […]

Dusza. Fałszywa nadzieja – koan

– Najgorsze jest wzbudzanie w pacjentach fałszywej nadziei – stwierdził profesor i odchylił się na fotelu żeby upić łyk wody. Chciał już podsumowywać, gdyż rozmowa z dziennikarką stawała się nieznośnie irytująca. W kółko te same pytania. – Z jakiego powodu? – dziennikarka przekrzywiła głowę spoglądając w notatki. – Proszę panią, z tej prostej przyczyny, że […]

Energia życiowa – koan dla Maji

– Wampir wbrew pozorom nie jest istotą mityczną rodem z horrorów. Nie wysyca też krwi ani szpiku, nie ma ostrych siekaczy, którymi sprawnie nakłuwa tętnicę szyjną. Wampir kradnie prąd jak sąsiad spod ósemki – słuchacze gremialnie parsknęli śmiechem, niektórzy rozglądali się nerwowo, inni unosili głowy i rozdziawiali usta jakby chcieli udowodnić, że nie mają kłów. […]

Anioł, diabeł i ja – koan

Więc czy anioł mi dyktuje? Nie, oczywiście, że nie.Podszepty owszem są lecz diabelskie. Anioł, jeśli to on, anioł śpiewa. Ma na imię Zygmunt. Nie, nie żeby to miało w ogóle jakieś znaczenie. Po prostu dano mu na imię Zygmunt i tyle. Owszem germańskie pochodzenie od słów sigu „zwycięstwo” i munt  „opieka” bardzo mi pasuje. Ten, […]

Siła – koan dla Kasi Sz.

– Podłącz mnie siłę Jacuś! – Krzyknął. – Maszyna mnie nie chodzi! Jacuś włączył szeroką, półokrągłą wtyczkę do gniazdka i nacisnął przełącznik siłowy. – Już tatku! – wrzasnął. Wrzasnął i wychylił się zza węgła. Ojca nie było widać. Jezu!– pomyślał z przerażeniem. Włączył młockarnię i nie sprawdził czy ojciec przypadkiem nie majstruje przy gilotynach. Jezu! […]

Prawda – koan dla Mariusza J.

– A prawda, miałem jeszcze posprzątać w łazience – powiedział na głos choć był sam w sklepie. Poukładał już nowy towar na półkach – karmę dla psów,makarony, płatki. Uporządkował produkty w chłodni. Te z krótszą datą ważności na przedzie. Młodsze do tyłu, jak lubił mawiać.  Lubił porządkowanie. Lubi zostawać sam po zamknięciu sklepu.Wszystko doczyszczał, potem […]

Piekarz – koan

– Niewdzięczny sku*synu ­– powiedział nad wyraz spokojnym głosem. – Nauczyłem cię przygotowywać zakwas, wybierać mąkę, zagniatać ciasto a teraz ty śmiesz twierdzić, że to twoje przepisy? Wypiekać rogale i chałki nauczyłeś się ode mnie, dojrzewające pierniki u mnie, przepis na makowce dałem ci ja, od gotowania farszu po drożdżowe ciasto – podniósł głos. – […]