Maciej Bennewicz

blog kognitywistyczny

Kot – koan

A jednak niepokoją mnie ludzie – pomyślał czarny kot patrząc z wysokiego murka na uliczny ruch. Pomijam ich przesądy dotyczące koloru mej sierści, rzekomo diabelskiej czerni oraz moich peregrynacji z czarną magią. Owszem rzucam uroki, niektórym ludziom nawet źle życzę ale przecież nie dlatego, że jestem kompanem jakiegoś mitycznego diabła ale z tego powodu, że […]

Ptak – koan

Ptak usiadł na drewnianej poręczy. Rozejrzał się. Jego oczy osadzone z boku głowy widzą prawie wszystko. Dojrzały dzwonnicę. Dostrzegły odległe drzewa w parku. Dom, huśtawkę, trzepak, śmietnik. Opodal asfaltowa droga. Owoce morwy. Rozkopana ziemia. Dym, sad, płot, mostek, rzeczka.   Rozpostarł skrzydła. Kilka ruchów. Wzbił się. Opór powietrza. Ptak spędza życie w powietrzu, w locie. Dlaczego […]

Przezornik – koan

Tak sobie pomyślałem, – pewnego dnia prezes Borsuk rzekł do mecenasa nalewając mu spory chlup łyskacza do szklanki – że ty mecenas nie Janusz Sączyjad jesteś a Janusz Dupochron. –  A i owszem, prezesie – mecenas Łasica wychylił szklankę. – Nawet Dupoprzezornik. – A ja ci powiem, mecenas, że jeśli tak mówisz, to ja ci powiem, […]

Autocenzura – koan

Znacie prezesa Borsuka. Oczywiście wszyscy go znacie. Kto nie zna prezesa spółdzielni mieszkaniowej „Las”. Zanim trafił do lasu i stał się buddystą był wszak miejscową osobistością. Czas prezesowania, kierowania, zarządzania mijał mu głównie na rozwiązywaniu krzyżówek. Gdy już się nimi znudził rozliczne godziny dnia spędzał na zastanawianiu się dlaczego jest właśnie tak a nie inaczej, […]

Dobrze – koan

Prezes Borsuk zanim trafił do lasu i stał się buddystą był prezesem. Prezesem spółdzielni mieszkaniowej. Czas prezesowania, kierowania, zarządzania mijał mu głównie na rozwiązywaniu krzyżówek. Gdy już się nimi znudził rozliczne godziny dnia, dni a nawet tygodnie spędzał na zastanawianiu się dlaczego jest właśnie tak a nie inaczej, czyli generalnie nie najlepiej albo wręcz źle. […]

Pralka – koan

Borsuk, prezes Borsuk zanim trafił do lasu i stał się buddystą rozliczne godziny dnia, dni a nawet tygodnie spędzał na zastanawianiu się dlaczego jest właśnie tak a nie inaczej, czyli generalnie nie najlepiej albo wręcz źle. Pewnego dnia spytał współpracującego z nimi mecenasa Łasicę zwanego w niektórych kręgach Januszem Sączyjadem: – Dlaczego tyle ludzi robi […]

Termomoderniazacja – koan

Dawno, dawno temu borsuk, zanim został buddystą był prezesem miejscowej spółdzielni mieszkaniowej o wdzięcznej nazwie Spółdzielnia „Las”. Spółdzielnia jak spółdzielnia. Domy z końca lat 80. ubiegłego wieku. Charakterystyczne, brzydkie, jasnozielone dachy, jakby nie było blachy czerwonej jak przystało na normalne osiedle lub choćby brązowej. Prezes Borsuk, tak do niego mówiono kłaniając się nisko – introwertyczny […]

Budda – koan

– Ale o co właściwie chodzi z tym właściwym myśleniem, właściwie? – Lis usiadł obok borsuka na świeżo ściętym przez drwali pniu. – Widzisz, drwale zrąbali drzewo. W tym przypadku stary dąb. Taki dąb rośnie pewnie ze dwadzieścia pokoleń lisów. Z kości dębu zrobią sobie te swoje szafki i podłogi a resztę spalą w piecach. […]

Dharma – koan

– W takim razie powiedz mi borsuk, jak jesteś taki uduchowiony, powiedz co kurde będzie z naszym lasem, co z naszym życiem? – Lis oblizał kawałek ścierwa niewiadomego pochodzenia, którym posilał się na kolację.  – Prawo przyczyny i skutku – odpowiedział borsuk przeżuwając swój kawałek padliny. – Dharma. – Czyli co, właściwie? – Zaciekawił się […]

Sanga – koan

– Bo my wspólnotą jesteśmy, rodziną – stwierdził buddysta borsuk. – Rodziną? Ty i ja? – Zdziwił się lis. – Owszem, my wszyscy. Ty, ja, łasic Janek, nawet kruk i sowa. Wszyscy w lesie. – I zające też? – Lis zrobił zdziwioną minę. – Zające też – potwierdził borsuk. – Co ty opowiadasz, przecież my, […]

Karma – koan

– Ale ziąb. Zima, kurde, idzie na całego, człowieku. – Rzucił Janek łasic i zgrabnie zbiegł z drzewa. – Też mi nowina – odpowiedział lis. – Jak sama nazwa wskazuje ziąb, zimno, zima. I nie mów do mnie człowieku, to obrzydliwe. Jestem lisem. – Dlaczego od razu obrzydliwe? Tak się mówi po prostu: rozumiesz człowieku, […]

Myślność – koan

A zamieszała łyżeczką herbatę. Nie słodziła. Bez mleka. Zero fusów. – Skąd zatem to mieszanie? – Zastanowiła się. – Nawyk. – Pomyślała. – Jakże nawyk jeśli od lat nie słodzi, nie dodaje mleka, nie zaparza torebek? Nalewa gotowy napar z imbryka. Oczywiście poznała potęgę rutyny. Konkluzja wydawała się banalna. Nawyk często decyduje o podjętym działaniu. […]