Kategoria

Kołczołan

Przezornik – koan

Tak sobie pomyślałem, – pewnego dnia prezes Borsuk rzekł do mecenasa nalewając mu spory chlup łyskacza do szklanki – że ty mecenas nie Janusz Sączyjad jesteś a Janusz Dupochron. –  A i owszem, prezesie – mecenas Łasica wychylił szklankę. – Nawet Dupoprzezornik. – A ja ci powiem, mecenas, że jeśli tak mówisz, to ja ci powiem, […]

Autocenzura – koan

Znacie prezesa Borsuka. Oczywiście wszyscy go znacie. Kto nie zna prezesa spółdzielni mieszkaniowej „Las”. Zanim trafił do lasu i stał się buddystą był wszak miejscową osobistością. Czas prezesowania, kierowania, zarządzania mijał mu głównie na rozwiązywaniu krzyżówek. Gdy już się nimi znudził rozliczne godziny dnia spędzał na zastanawianiu się dlaczego jest właśnie tak a nie inaczej, […]

Dobrze – koan

Prezes Borsuk zanim trafił do lasu i stał się buddystą był prezesem. Prezesem spółdzielni mieszkaniowej. Czas prezesowania, kierowania, zarządzania mijał mu głównie na rozwiązywaniu krzyżówek. Gdy już się nimi znudził rozliczne godziny dnia, dni a nawet tygodnie spędzał na zastanawianiu się dlaczego jest właśnie tak a nie inaczej, czyli generalnie nie najlepiej albo wręcz źle. […]

Pralka – koan

Borsuk, prezes Borsuk zanim trafił do lasu i stał się buddystą rozliczne godziny dnia, dni a nawet tygodnie spędzał na zastanawianiu się dlaczego jest właśnie tak a nie inaczej, czyli generalnie nie najlepiej albo wręcz źle. Pewnego dnia spytał współpracującego z nimi mecenasa Łasicę zwanego w niektórych kręgach Januszem Sączyjadem: – Dlaczego tyle ludzi robi […]

Termomoderniazacja – koan

Dawno, dawno temu borsuk, zanim został buddystą był prezesem miejscowej spółdzielni mieszkaniowej o wdzięcznej nazwie Spółdzielnia „Las”. Spółdzielnia jak spółdzielnia. Domy z końca lat 80. ubiegłego wieku. Charakterystyczne, brzydkie, jasnozielone dachy, jakby nie było blachy czerwonej jak przystało na normalne osiedle lub choćby brązowej. Prezes Borsuk, tak do niego mówiono kłaniając się nisko – introwertyczny […]

Budda – koan

– Ale o co właściwie chodzi z tym właściwym myśleniem, właściwie? – Lis usiadł obok borsuka na świeżo ściętym przez drwali pniu. – Widzisz, drwale zrąbali drzewo. W tym przypadku stary dąb. Taki dąb rośnie pewnie ze dwadzieścia pokoleń lisów. Z kości dębu zrobią sobie te swoje szafki i podłogi a resztę spalą w piecach. […]

Dharma – koan

– W takim razie powiedz mi borsuk, jak jesteś taki uduchowiony, powiedz co kurde będzie z naszym lasem, co z naszym życiem? – Lis oblizał kawałek ścierwa niewiadomego pochodzenia, którym posilał się na kolację.  – Prawo przyczyny i skutku – odpowiedział borsuk przeżuwając swój kawałek padliny. – Dharma. – Czyli co, właściwie? – Zaciekawił się […]

Sanga – koan

– Bo my wspólnotą jesteśmy, rodziną – stwierdził buddysta borsuk. – Rodziną? Ty i ja? – Zdziwił się lis. – Owszem, my wszyscy. Ty, ja, łasic Janek, nawet kruk i sowa. Wszyscy w lesie. – I zające też? – Lis zrobił zdziwioną minę. – Zające też – potwierdził borsuk. – Co ty opowiadasz, przecież my, […]

Karma – koan

– Ale ziąb. Zima, kurde, idzie na całego, człowieku. – Rzucił Janek łasic i zgrabnie zbiegł z drzewa. – Też mi nowina – odpowiedział lis. – Jak sama nazwa wskazuje ziąb, zimno, zima. I nie mów do mnie człowieku, to obrzydliwe. Jestem lisem. – Dlaczego od razu obrzydliwe? Tak się mówi po prostu: rozumiesz człowieku, […]

Myślność – koan

A zamieszała łyżeczką herbatę. Nie słodziła. Bez mleka. Zero fusów. – Skąd zatem to mieszanie? – Zastanowiła się. – Nawyk. – Pomyślała. – Jakże nawyk jeśli od lat nie słodzi, nie dodaje mleka, nie zaparza torebek? Nalewa gotowy napar z imbryka. Oczywiście poznała potęgę rutyny. Konkluzja wydawała się banalna. Nawyk często decyduje o podjętym działaniu. […]

A – koan

Kiedy Mar Ja Jo La doświadczyła zmiany wraz z nią przyszło uproszczenie i odpuszczenie. Najpierw uprościła swoje imię. Skreśliła Mar i została Ja Jo La. Skreśliła La i zostało Ja Jo. Skreśliła więc Jo i zostało samo Ja. Ja też jej nie pasowało. Było zbyt oczywiste. Skreśliła więc J i zostało a. – Od dziś […]

Lekkość – koan

Mar Ja Jo La zrozumiała a właściwie poczuła, że choroba czegoś ją nauczyła. Choroba? Może nawet za mocno powiedziane, ot zwyczajna, jesienna grypa. Trochę gorączki, kaszel, dreszcze. Prawie wróciła do formy. Co to była za nauka? – Właściwie trudno nazwać to nauką – pomyślała Mar Ja Jo La. – Odkrycie? Może doznanie? Przebłysk? Świadomość? Nieoczekiwanie […]